To już moja kolejna powieść Agnieszki Jeż, którą miałam okazję przeczytać.
O najnowszej powieści Autorki opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Filia.
Anna budzi się w szpitalu po wypadku samochodowym. Nie pamięta niczego — nawet własnego męża. Adam, ceniony ortopeda, pomaga jej wrócić do życia, które wydaje się idealne: dom pod Warszawą, dwoje dzieci, szczęśliwa rodzina.
Gdy stopniowo odzyskuje pamięć, Anka odkrywa, że przeszłość nie pasuje do historii, którą słyszy od bliskich. Tajemnicza pocztówka z Paryża, dziwne notatki i urywki wspomnień burzą obraz perfekcyjnego małżeństwa.
Im więcej sobie przypomina, tym mocniej czuje, że największą tajemnicą nie jest sam wypadek, lecz to, o czym przez lata próbowała zapomnieć.

Miłość, o której zapomniałam to jedna z tych powieści, które skłaniają do refleksji pokazując, jak łatwo w życiu wszystko stracić. Z drugiej, jednak strony to opowieść, która uświadamia czytelnikowi, że czasami ta największa strata paradoksalnie może nas doprowadzić do odzyskania tego, co w życiu najważniejsze. Spokoju. Agnieszka Jeż w swojej najnowszej książce porusza temat właśnie straty. Dosłownie, gdyż nasza główna bohaterka w wyniku wypadku traci pamięć, ale też straty, która odnosi się do utraty siebie, zapomnieniu o swoich potrzebach, ciągłej próbie udowadniania czegoś i powolnym zacieraniu się granic pomiędzy naszymi oczekiwaniami od życia, a rzeczywistością. O manipulacjach, zakładaniu masek i sekretach, które mogą wszystko zniszczyć. Miłość, o której zapomniałam to wnikliwa powieść obyczajowa z elementami powieści psychologicznej, która wciąga od pierwszych stron. Niezwykle fascynujące było odkrywanie kolejnych wydarzeń z życia Anny, która stopniowo je sobie przypominała i próbowała poukładać na nowo swoje życie. To historia o nowych początkach, stawianiu na siebie oraz o tym, że czasami życie wygląda zupełni inaczej niż nam się może wydawać. Polecam!