Aneta Jadowska, Martwy sezon (2019)

Martwy sezon to kontynuacja losów rodziny Garstka, którą poznaliśmy w Trupie na plaży. Jak łatwo się domyślić kolejny raz w nadmorskiej miejscowości wiele się dzieje.

Jak napisałam we wstępie Martwy sezon to druga część, wcześniej mogliśmy przeczytać Trupa na plaży. Jednak można ją czytać niezależnie, o co zadbała autorka subtelnie wplatając potrzebne informację w fabułę. Usilnie namawiam jednak do czytania od początku, bo to świetna zabawa!

Pensjonat w Ustce prowadzony przez babcię Marię i Magdę niestety nie ma się zbyt dobrze. Przez sinice i kiepską pogodę kobieta martwi się, że będzie musiała zwinąć interes. Kolejne ponaglające pisma z banku tylko zaostrzają atmosferę. Kobiety martwią się tym bardziej, że Niedźwiedzica była miejscem schronienia dla kobiet, które były wykorzystywane, bite i maltretowane. To właśnie tam Ptaszyny, jak pieszczotliwie nazywa je babcia Marysia, odnajdywały spokój i poczucie bezpieczeństwa. W pensjonacie po wypadku zjawia się też Tamara oraz Cezary, a między tą dwójką mocno iskrzy. Mężczyzna próbuje nadać ich relacji normalny kształt, jednak dla Tamary to na razie zbyt wiele. A to dopiero początek przygód. Od samego początku polubiłam bohaterów i cały czas mocno im kibicowałam. Życie bywa przewrotne o czym niejednokrotnie się przekonują, ale drugiej strony nie ma takich, problemów, których nie da się rozwiązać.

Najnowsza książka Anety Jadowskiej to ciepła, pełna humoru i życiowa opowieść o ludziach na życiowych zakrętach, o porażkach i próbach podźwignięcia się z nich, o miłości, która często przyjmuje różne kształty i o tym, że czasem warto dać komuś kolejną szansę. Autorka poza dostarczeniem nam dobrej rozrywki pokazała, że można to połączyć z ważnymi, społecznymi tematami. To wielki plus, bo czasem niełatwo jest poruszać takie kwestie. A o przemocy wobec kobiet mówi się zdecydowanie zbyt mało.

Martwy sezon to dobrze napisana, poprawiająca humor i wyczulająca na krzywdę innych lektura. Gwarantuję dobrą zabawę i mam nadzieję, że tak jak ja nie będziecie umieli oderwać się od lektury. Co więcej, nabrałam wielkiej ochoty na wycieczkę do Ustki 😉 Polecam!

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE