Równonoc to kolejna książka ukazująca się w serii na F/aktach Wydawnictwa Od deski do deski. Tym razem w Równonocy autorka porusza temat tzw. marcowych chłopców.

Seria Na F/aktach wydawnictwa Od deski do deski to dokumentalne powieści współczesnych polskich pisarzy. Powieści te są oparte na prawdziwych wydarzeniach a ich autorzy sfabularyzowali je na podstawie dokumentów, doniesień z sal sądowych, artykułów prasowych czy zeznań. Pisałam już o Czarnej i Ostatniej wizycie z tej serii. Ostatnio miałam okazje zapoznać się z Równonocą autorstwa Anny Fryczkowskiej. Książka ta skupia się na historii zaginięć chłopców w województwie zachodniopomorskim na początku lat 90. W Równonocy poznajemy rodziny tzw. marcowych chłopców. A na treść składają się zbeletryzowane wspomnienia rodziców. Tym samym poznajemy mamę Szymona, tatę Darka, matki Krzyśka i Jędrzeja. Chłopcy zaginęli w podobnym czasie, byli w podobnym wieku i co ciekawe bardzo do siebie podobni. Ich zaginięcia do tej pory nie zostały wyjaśnione a rodziny po tylu latach dalej nic nie wiedzą.

Pierwsze co rzuca się w oczy podczas lektur Równonocy to ogromny smutek i ból, który nie minął po tylu latach, a także, jak w przypadku matki Szymona nadal tląca się nadzieja, że jej syn w końcu wróci do domu. Swoją drogą brawa dla autorki za świetne rozpoczęcie, które jest sprytnym zabiegiem i później wprawia w konsternację.  Autorka pokazuje jak niewyjaśnione zaginięcie dziecka wpłynęło na całą rodzinę, próbuje wraz z z rodzicami zrekonstruować przebieg wydarzeń, jednak w tym wszystkim stoi z boku. Oddaje głos rodzicom, którzy stają się narratorami tych smutnych historii.

Równonoc to kolejna pozycja pokazująca, że jedno wydarzenie może zmienić bieg życia całej rodziny. Pokazuje niemoc w obliczu tragedii, bezradność służb odpowiedzialnych za wyjaśnienie zaginięć i ogromny ból. Niewyobrażalny wręcz dla kogoś, kto nigdy nie znalazł się w podobnej sytuacji. Pokazuje też próby pogodzenia się z tymi traumatycznymi wydarzeniami i kolejne próby podejmowany, by jakoś normalnie żyć. Tylko czy jest to możliwe?

lektura Równonocy jest przygnębiająca i smutna. Mimo że te wydarzenia nie dotykają nas  bezpośrednio, w pewnym stopniu każdy czytelnik będzie próbował postawić się na miejscu bohaterów. Autorka w swojej historii odwołuje się także do statystyk policyjnych, które pokazują skale zjawiska jakim są zaginięcia. Tym samym jej bohaterowie są odpowiednikami setek osób, które znalazły się w takiej sytuacji. Beznadziejnym zawieszeniu, rozgoryczeniu i bólu, którego nic nie może uśmierzyć. Co stało się z marcowymi chłopcami? Jak to możliwe, że nie trafiono na ich ślad? W Równonocy pojawia się jeden motyw zawierający przypuszczenia, kto może za tym stać. Wszystko pozostaje jednak w fazie domysłów, nie ma dowodów nie ma winnego. najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że ta historia nadal pozostaje zagadką. Zagadką, z którą ich rodzice ciągle muszą żyć zastanawiając nie tylko, co stało się z ich dzieckiem, ale także jak wyglądałoby ich życie, gdyby ten dramat się nie wydarzył.