Najłatwiej pisze się zawsze recenzję pierwszego tomu jakiegoś cyklu. Stąd mam dla Was dzisiaj kilka słów o trzech częściach Sagi rodziny Neshov, żeby nie musieć się powtarzać.

Saga rodziny Neshov z założenia miała być trylogią. Na ten moment już wiemy, że we wrześniu ukaże się czwarty to serii. I bardzo dobrze, gdyż to jest naprawdę dobrze napisana, chociaż trudna, historia rodziny. Rodziny takiej jak nasza. Czasem pełnej tajemnic, czasem skrywającej swoje tajemnice w czterech ścianach, czasem potrafiącej się zjednoczyć w ważnych chwilach. Rodziny borykającej się z wieloma trudnościami, które zapoczątkowała śmierć matki. To właśnie wtedy Tor, jedyny syn, który pozostał w gospodarstwie, uzmysławia sobie, że matka stanowiła dla niego oparcie i wyznaczała rytm każdego dnia. Torunn wnuczka Anny, która nie utrzymywała dotąd kontaktu z ojcem przyjeżdża, by pomóc mu w gospodarstwie. Do tego poznajemy jeszcze dwóch braci, Margido, który zajmuje się przygotowaniem i oprawą pogrzebów oraz Erlenda, który pozostaje w szczęśliwym związku ze swoim partnerem. Nie sposób tutaj opowiedzieć fabuły i nawet nie chcę tego robić żebyście sami mogli ją poznać. A naprawdę warto. Saga rodziny Neshov to pasjonująca opowieść o poszukiwaniu swojej tożsamości, o walce o rodzinę, ale też o wielkich żalach i rozczarowaniach.

Autorce udało się stworzyć gęsty, nieco mroczny klimat zupełnie różny od kojarzącej się ze Skandynawią filozofii hygge, która swego czasu naprawdę była modna. Bohaterowie Anny B. Ragde nie mają lekkiego życia, a sama autorka ich nie oszczędza. I chociaż czasami wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze, tak naprawdę nie możemy być tego pewni. Lektura tych trzech tomów przywodzi mi na myśl dwa filmy, które oglądałam jakiś czas temu, a mianowicie Powiedzmy sobie wszystko oraz Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Podobnie jak w filmach, tak w historii rodziny Neshov każdy nosi maskę, którą powoli zdejmuje. To w pewnym sensie pozwala oczyścić atmosferę oraz poprawić relacje rodzinne.

Ragde stworzyła sagę, którą czyta się doskonale. Jako autorka jest bezkompromisowa, dosadna, ale ma też specyficzne poczucie humoru i dystans. Gwarantuję, że kilka razy przetrzecie oczy ze zdumienia, kiedy głębiej poznacie tę rodzinę. U Ragde nic nie jest oczywiste i to duży plus tej opowieści. Nie stara się na siłę pokazać rodziny, jak z obrazka. Opisy ich życia są niezwykle precyzyjne i widać, że autorka lubi dbać o szczegóły. W dodatku posługuje się pięknym językiem. Niecierpliwie czekam na czwarty tom, gdyż swoim zwyczajem trzecia część serii zakończyła się w sposób nieprzewidywalny.