Będę czytać mniej!

W 2016 roku przeczytałam 160 książek, a nawet ciut więcej, gdyż po drodze była jeszcze klasyka i powtórka z lektur szkolnych. Dlaczego w 2017 roku postanowiłam czytać mniej? 

Początek roku to taki motywujący czas! Z każdej strony zalewa nas fala postanowień noworocznych, które zazwyczaj tracą swój termin ważności po niecałym miesiącu. Dokładnie nie mam sprecyzowanych czytelniczych planów. Na pewno chciałabym w danym miesiącu przeczytać jedną pozycję  z książek zaliczanych do klasyki lub ponownie przeczytać jakaś lekturę. Ponadto wybrałam 12 książek i tak powstał #stoshańby, czyli lista pozycji, które kupiłam dawno temu, a do tej pory jeszcze nie przeczytałam. Innym książkowym postanowieniem jest rozsądniejsze kupowanie książek i w znacznie mniejszych ilościach. Czuję, że to będzie jedyne postanowienie, które złamię. Ale przynajmniej próbuję. Dlaczego zatem wspominam o tym, że będę czytać mniej?

Po pierwsze jestem trochę zmęczona blogowaniem, muszę złapać oddech, by na nowo cieszyć się pisaniem. Póki co pojawiają się dwie recenzje w tygodniu i mam nadzieję, że na jakiś czas tak pozostanie. Zostaną też teksty około książkowe, muzyczne i mam nadzieję zdjęciowe. Jak widać sporo tych nadziei u mnie 😉 Nie przestaję blogować, po prostu będę to robić mniej intensywnie. Jakby nie patrzeć blogowanie, mimo tego że daje satysfakcję, jest też bardzo czasochłonne. A ja chciałabym więcej czasu poświęcić też na inne rzeczy, które sprawiają mi radość, i które lubię.

Po drugie zaplątałam się w czytanie na akord i dopiero początek roku mi to trochę uświadomił. Zmęczyło mnie czytanie! Dacie wiarę? Skoro slow life ostatnio tak świetnie się sprawdza to może nadszedł czas na slow read. Oczywiście są książki, które można przeczytać w jeden wieczór i zapewne mi się to zdarzy. Zwłaszcza, że naprawdę lubię powieści obyczajowe, a to zazwyczaj je tak pochłaniam. Jednak chciałabym więcej czasu poświęcić na czytanie konkretnej pozycji, bardziej ją przeżyć, skupić się, wyciągnąć odpowiednie wnioski. Mówię tutaj o literaturze bardziej ambitnej, która wymaga czasu.

Tym samym dochodzimy do trzeciego powodu czytania mniej, a mianowicie doboru książek. W marcu mój regał (czyt. blog) skończy dwa lata. Wypracowałam sobie pewną markę, co kosztowało mnie wiele poświęconego czasu. Nie skarżę się, wręcz przeciwnie. Cieszę się, że w takim czasie udało mi się zaistnieć i znaleźć sobie swoje miejsce w wirtualnej przestrzeni. Na Facebooku jest Was 4000, na IG ponad 5000. To są kosmiczne liczby! Z początkiem roku ograniczyłam liczbę współprac z wydawnictwami. Staram się brać tylko takie książki, które naprawdę chcę przeczytać. Nie chcę czuć presji związanej z niedotrzymywaniem terminów i nie chcę wracać do „hurtowego czytania”. Dwa lata blogowania pozwala mi na wyciąganie wniosków i uczenie się na błędach. Nie zrozumcie mnie źle. Przeczytanie 160 książek nie było błędem, jednak skutecznie mnie zmęczyło, z czego do końca nie zdawałam sobie sprawy. Ponadto są też książki, które kupuję lub mam zamiar kupić, a przecież nie mogę odkładać ich na drugie życie, bo co jeśli okaże się, że wtedy nie polubię czytania? 😉

52 czy 152 książki w rok? Nie mam pojęcia, chociaż nadal zapisuję tytuły przeczytanych książek to powoli przestaję je liczyć. Jeśli odczujecie, że jest mnie mniej na blogu to zapewne właśnie zaczytuję się w jakiejś książce i jej poświęcam więcej czasu! 😉

 

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE