Carl Frode Tiller, Początki (2019)

0

Z Początkami mam problem. A mianowicie pochłonęła mnie ta historia bez reszty, ale z drugiej strony nie potrafiłam zidentyfikować się z głównym bohaterem i spróbować go zrozumieć. To jedna z tych niewygodnych powieści, o których nie można łatwo zapomnieć po lekturze.

Jeśli do tej pory Skandynawia kojarzyła Wam się wyłącznie z kryminałami to za sprawą nowej serii Wydawnictwa Poznańskiego (Seria Dzieł pisarzy Skandynawskich) zacznie Wam się kojarzyć z dobrą prozą. Do tej pory ukazały się dwie książki tj. Niewidzialni Roya Jacobsena i Współczesna rodzina Helgi Flatland. I chociaż spotkałam się z różnymi opiniami na ich temat mnie obie bardzo przypadły do gustu i nieustannie je polecam, a niektórzy szczęśliwcy dostają je w prezencie. Nie są to jednak łatwe i przyjemne lektury, a bardziej książki zaangażowane i wymagające. Podobnie jak Początki Carla Frode Tillera. Tak naprawdę w Początkach nie ma dróg na skróty i nie ma łatwej opowieści. Ba! Już sama konstrukcja fabuły sprawia, że trzeba się nagimnastykować, aby poukładać sobie życie bohatera i spróbować go zrozumieć.

W opisie książki możemy przeczytać, że życie bohatera Początków musiało zakończyć się samobójstwem. I to właśnie to wydarzenie staje się punktem wyjścia całej opowieść. Tajre, główny bohater, ma żonę, córkę, pracę która jest jego pasją i ogromne poczucie bezsensu tego wszystkiego. Nie układają mu się relacje z żoną, z matką i ma wrażenie, że nie pasuje do otoczenia. Ucieka w pracę, w której jest blisko natury i w której stara się o nią walczyć (swoją drogą opisy przyrody w Początkach są niezwykle ujmujące). Wszystko to staje się impulsem do dramatycznej decyzji jaką podjął. Czytelnik poprzez swoiste retrospekcje stara się zrozumieć bohatera i znaleźć przyczyny tej decyzji.

Początki to nie jest łatwa historia, ponieważ autor nie zdecydował się na chronologiczną opowieść. Retrospekcje jakie stosuje są chaotyczne i sprawiają, że lektura wymaga skupienia i wytrwałości, ale naprawdę warto jej poświecić czas. Bo Początki to opowieść o zagubieniu, depresji (chociaż nikt o tym nie mówi wprost, a jedynie możemy się domyślać), skrywanych urazach i z pozoru błahych problemach, które czasami prowadzą do dramatów. To także spojrzenie na relacje międzyludzkie, na których kształt w dorosłym życiu ma dzieciństwo i wychowanie. To powieść z pogranicza gatunków, której nie da się jednoznacznie zaszufladkować. Wreszcie to powieść zmuszająca do refleksji, gdyż jej historia może być niezwykle bliska czytelnikowi. I chociaż to tytuł w serii, który najmniej mi się podobał patrząc na inne książki to warto się nad nim pochylić i spróbować zrozumieć Terjego.