Z Bukowskim mam relację, które sama nie umiem określić. Chętnie sięgam po jego książki, a potem się wkurzam podczas czytania. Chyba „to skomplikowane” najlepiej oddaje naszą relację.
Dzwon nie bije nikomu to już kolejna moja książka Bukowskiego, którą przeczytała, i w której starałam się polubić Autora. Do tej pory czytałam O miłości, O kotach, Gdy kota nie ma myszy harcują, O piciu, Kobiety, Szmirę i teraz sięgnęłam po Dzwon nie bije nikomu. Opowiem Wam o niej w ramach współpracy reklamowej z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.
„Dzwon nie bije nikomu” to zbiór opowiadań publikowanych w prasie w latach 1948−1985, głownie w autorskiej rubryce Bukowskiego „Zapiski starego świntucha”. Ukazują one szeroką gamę umiejętności autora, który próbuje sił w rozmaitych gatunkach: science fiction, parodii westernów, opowieści o dżokejach i futbolistach. W charakterystyczny sposób wybiera epizody ze swojego życia i przetwarza je, wzbogacając rzeczywistość wymyślonymi elementami fabuły, nadaje swojej egzystencji strukturę mitu. Oczywiście Bukowski nie byłby sobą, gdyby w tych opowieściach zabrakło kobiet i seksu. Ich bohater, alter ego autora, zanurza się w kotle miłości, namiętności i cielesności, starając się znaleźć w romantycznym uczuciu lekarstwo na demony, które poddają go próbie. Drwi jednak zarazem z mężczyzn i pokazuje absurdalność kompleksu romantycznej miłości. Mieszając patos z farsą i tragedią, wystawia na pośmiewisko cały wachlarz obrazów rewolucji seksualnej: salony masażu, sklepy dla dorosłych, starsze kobiety podrywające młodych mężczyzn. Jak czytamy we wstępie do amerykańskiego wydania: „Bukowski rozwinął własny precyzyjnie modulowany «język», by portretować świat, w którym zbawcza potęga miłości była stale zagrożona”.

Autorska rubryka Bukowskiego w prasie nosiła tytuł Zapiski starego świntucha i to właśnie z tych opowiadań składa się zbiór Dzwon nie bije nikomu. Charles Bukowski jest na tyle specyficzny, że albo się go kocha i akceptuje, albo nie potrafi zrozumieć i stoi gdzieś z boku patrząc na tych wszystkich zachwyconych fanów. A ja jestem w tym wszystkim gdzieś po środku. Gdybym miała określić status naszej relacji to zdecydowanie będzie to: to skomplikowane. Bukowski zabiera nas w podróż przepełnioną alkoholem, kobietami, przekleństwami, bójkami i kacami. Czasami wplata swoje spostrzeżenia o społeczeństwie oraz refleksje egzystencjalne i filozoficzne. Jest w tym wszystkim brutalnie szczery i bezkompromisowy. Na swój sposób wulgarny, a czasem obleśny. Bukowski w swoich opowieściach bywa arogancki, butny i szorstki, jednak to tylko wzmacnia jego historie. Bo to trochę taki autor, którego bierzecie w całości, z jego językiem, brakiem pokory, ale też ciekawym spojrzeniem na świat lub omijacie. Nie ma romantycznej miłości (tego górnolotnego, o którym się kwieciście pisze), nie ma czułości w samej sobie, delikatności i subtelności. Zdarzają się, ale marginalnie. Jaka zatem jest miłość Bukowskiego? Cielesna, ostra, naturalistyczna, czasami wulgarna. Gdzieniegdzie przewija się czułość i przywiązanie. Jednak generalnie nie ma u niego motylków w brzuchu, jest dosyć surowo a wszystko podane brudnym językiem. Dzwon nie bije nikomu to nie tylko zbiór opowiadań. To swoisty dowód na rozwój autora. Pisane przez prawie 40 lat historie pokazują, że Bukowski został sobie wierny, pogodził się z życiem, ale już nie musi zakładać żadnych masek.

