Christina McDonald, Ostatnia noc Olivii (2019)

Jakiś czas temu mieliście okazję przeczytać obszerny fragment książki Ostatnia noc Olivii. Dzisiaj mam dla Was recenzję tej książki.

Życie Abi zmienia się koszmar, gdy dostaje informację ze szpitala, do którego trafiła jej córka. Okazuje się, że dziewczyna uległa wypadkowi, jednak wszystko wskazuje na to, że nie był to nieszczęśliwy wypadek. W dodatku matka dziewczyny dowiaduje się o sprawach, o których nie miała wcześniej pojęcia, a na jaw zaczyna wychodzić wiele tajemnic. Okazuje się też, że dziewczyna jest w ciąży. Aby ratować dziecko, lekarze muszą zostawić ją podłączoną do aparatury podtrzymującej życie.

Kim była jej córka? Dlaczego tak mało o niej wiedziała, mimo że razem mieszkały? Czy nadmierna opiekuńczość mogła doprowadzić do tragedii? Na te i wiele innych pytań musi odpowiedzieć sobie Abi, jednak jak się okazuje to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Nie jestem znawcą gatunku, ostatnio daleko mi do czytania takiej literatury, ale skusiłam się na Ostatnią noc Olivii i był to świetny wybór. Nie mogłam oderwać się od lektury. Serio! Wydarzenia zostały pokazane z dwóch perspektyw. Po fakcie opowiada o nich matka Olivii, a z drugiej strony mamy spojrzenie samej dziewczyny. Taki sposób, plus do tego krótkie rozdziały sprawiają, że lektura jest błyskawiczna i niezwykle wciągająca.

Ostatnia noc Olivii to opowieść o miłości matki do dziecka, o tym, że czasami nadopiekuńczość nie jest odbierana jako wyraz troski. Autorka opowiada o nadmiernych ambicjach i poczuciu tłamszenia ze strony dziecka. Ale z drugiej strony pokazuje także trudy samotnego macierzyństwa. To także historia o tym, że każdy z nas ma swoje tajemnice, które determinują nasze życie i za każdym razem raz podjęte decyzje skutkują w przyszłości. To także obraz młodzieńczego buntu, okresu dorastania i zmian, jakie zachodzą w życiu nastolatki. Pierwsza miłość, zauroczenia, przyjaźnie.

Ostatnia noc Olivii to trzymająca w napięciu historia. Autorka zwodzi, kluczy i gdy już wydaje nam się, że wiemy co się wydarzyło to mamy rację! Wydaje nam się! 😉

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE