Dorota Brauntsch, Domy bezdomne (2019)

Bardzo lubię te serię z Dowodów na istnienie. To ciekawe i wartościowe reportaże, w dodatku bardzo ładnie wydane. Nie inaczej jest z Domami bezdomnymi Doroty Brauntsch.

Dom trzyma człowieka, zakotwicza. jeśli nie wiesz, skąd jesteś, nie wiesz, kim jesteś.

To jedno ze zdań, które utkwiło mi w pamięci. Bo właśnie o tożsamości, o korzeniach o definiowaniu siebie poprzez pryzmat domów jest ta opowieść. Autorka zabiera nas na Śląsk śladami domów, które już nie istnieją, a które miały swoją historię. Lub istnieją i tworzą ramy i oparcie dla ich mieszkańców. Są tez takie, które istnieją, ale ich los niepewny. To delikatna, intymna i czuła opowieść o tworzeniu domów, o sposobie myślenia o nich, o wyjątkowym traktowaniu miejsc, z których pochodzimy.

Każda z opisanych historii jest na swój sposób wyjątkowa i unikatowa.
Dziadek zawsze tłumaczył, że dom jest jak człowiek. I tak jest właśnie w Domach bezdomnych. Każdy z domów ma swoje tajemnice, wyróżniające się cechy, skrywa w sobie pewne doświadczenia i kawał historii. Autorka nic nam nie narzuca, snuje powoli swoją opowieść o ludziach, domach i o tym co je łączy, a czasem dzieli, pozwalając tym samym czytelnikowi wsiąknąć w w ten bezdomny, a jednak pełen domów świat. To także opowieść o tych, którym jeszcze się chce sprawiać, aby dom miał swoją duszę, chce się walczyć i dbać o domy przodków i swoją tożsamość, chce się budować tak jak dawniej i nie uciekać do gotowych schematów. Domy bezdomne to także obraz nierównej walki przeszłości z nowoczesną architekturą, natury z pierwiastkiem ludzkim (poruszająca opowieść pszczelarza o walce o pszczoły), wspomnień z oczekiwaniami.

Domy bezdomne rozczulają prostotą, delikatnością w snuci historii i pewnego rodzaju sentymentem. W moim domu rodzinnym, domu moich pradziadków, który od dawna już nie wygląda tak jak za ich czasów, stoi piec kaflowy. Piec, który jest sercem tego domu i mimo wszystkich remontów nikomu nie przyszło do głowy, aby go ruszyć. Być może z pozoru nie pasuje do tego domu, ale pasuje do nas i do naszej rodziny, jest jej częścią. I właśnie o tym są Domy bezdomne. O tym co ważne, o tym, aby wiedzieć skąd się pochodzi, o tym, by dom nie był tylko budynkiem, by był częścią życia, by tworzył historię.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE