Dorota Gąsiorowska – Primabalerina (2016)

Primabalerina to trzecia książka autorki, która swoją premierę będzie mieć 17 lutego i ukaże się nakładem Wydawnictwa Znak. Zapraszam Was na przedpremierową recenzję książki, która skradła mi serce.

Primabalerina

Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać Obietnicę Łucji. Książkę, którą Dorota Gąsiorowska zadebiutowała. Było to bardzo przyjemna lektura napisana lekko i urzekająco. Pisałam wówczas, że opowiedziane przez nią historię potrafią wycisnąć z nas łzy, sprawiają, że zastanawiamy się nad naszym życiem i zaczynamy doceniać najzwyklejsze rzeczy, które mamy. Muszę przyznać, że z Primabaleriną jest podobnie.

Główną bohaterką jest Nina, młoda księgowa w domu spokojnej starości, która jako niemowlę została podrzucona do sióstr zakonnych i wychowała się w sierocińcu. W ośrodku poznaje Irmę – elegancką i dystyngowaną, jednak nieco oziębłą, starszą kobietę. Między nimi rodzi się więź, którą można określić przyjaźnią. Nieco dziwną i pokrętną, jednak szczerą. Nina otrzymuje od Irmy niezwykły prezent, który zupełnie odmienia jej życie. Oprócz Irmy w życiu dziewczyny pojawia się Igor. Homoseksualista, z którym dziewczyna się zaprzyjaźnia, i który potrafi na nią wpłynąć i dokonać zmian w jej życiu. Razem wyruszają w podróż do Lwowa, która na zawsze odmienia ich życie. Kamienica, w której za młodu mieszkała Irma skrywa wiele tajemnic, które Nina chce rozwiązać. Przy okazji poznaje tam tancerze Michaiła, który jest wyraźnie zainteresowany dziewczyną. Co z tego wyniknie? O tym dowiecie się sięgając po Primabalerinę, gdyż nie będę Wam odbierała przyjemności z odkrywania tej magicznej opowieści.

Dorota Gąsiorowska napisała książkę poruszającą, intrygującą, nieco tajemniczą i magiczną. Wszystkie poruszane wątki fabularne zazębiają się ze sobą tworząc niesamowitą historię. Miejscami jest ona być może lekko naciągana i nieprawdopodobna, ale równocześnie mogła się wydarzyć, gdyż właśnie takie jest życie. Nieprzewidywalne i często rządzące się przypadkami. Od samego początku polubiłam Ninę. Może dlatego, że dziewczyna bardzo przypomina mi siebie i nie tylko przez zawód, który wykonuje 😉 Każda z wykreowanych postaci przyciąga uwagę, jest interesująca i czegoś nas uczy. Cieszę się, że autorka zdecydowała się poruszyć temat homoseksualizmu. Igor to wrażliwy, miły i uczynny przyjaciel, który przez swoją inność nie raz był odrzucany przez społeczeństwo. Dyskusja na temat osób o odmiennej orientacji toczy się od lat a ludziom z niezwykłą łatwością przychodzi szykanowanie, napiętnowanie i brak tolerancji.

Zakamarki Lwowa zostały bardzo plastycznie zobrazowane przez autorkę dzięki czemu opowieść zyskała urokliwy klimat. A my mamy ochotę wybrać się na wycieczkę do Lwowa i pospacerować jego ulicami. W powieści nie brakuje również emocji i uczuć. Miłość przewija się na jej kartach w przeróżnych odcieniach. Nie jest zupełnie landrynkowo – różowa, od której może nas zemdlić, aczkolwiek dla mnie miejscami zbyt wyidealizowana.

I chociaż w przypadku, niektórych wydarzeń możemy domyślić się zakończenia to i tak śledzimy losy bohaterów z zaciekawieniem. A w kilku miejscach autorka zupełnie mnie zaskoczyła. Primabalerina wpisuje się w gatunek literatury kobiecej nic więc dziwnego, że dostarcza nam mnóstwa emocji. To książka przy której popłyną nam łzy, jak również często będziemy się uśmiechać. Uczuciowy misz – masz z kilkoma zwrotami akcji, która z kolei wywołują zdziwienie. Całość napisana lekko i bardzo plastycznie. Primabalerina nieco przypomina mi Tajemnicę bzów Magdaleny Kordel, która ma podobny klimat.

Najnowsza książka Doroty Gąsiorowskiej to pozycja dla kobiet uczuciowych, które lubią zagłębiać się w tajemniczych  i zabarwionych miłością opowieściach. To opowieść świetnie psująca na zimowe wieczory, kiedy to z kubkiem gorącej herbaty zatracicie się w przepięknym Lwowie. Jeżeli Obietnica Łucji Wam się podobała to na pewno Primabalerina przypadnie Wam do gustu. Przede mną ciągle Marzenia Łucji, która stanowi kontynuację debiutanckiej powieści. Liczę na to, że po raz kolejny się nie zawiodę.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE