Jesienne zaczytanie, co warto przeczytać?

Jesień za pasem, a więc to czas na litry herbaty, ciepły koc i masę książek. Kolejny raz wybrałam dla Was kilka tytułów, po które warto sięgnąć tej jesieni.

Adrian McKinty, Łańcuch

Łańcuch to świetnie skonstruowany thriller, który ani na chwilę nie pozwala oderwać się od lektury. To literatura czysto rozrywkowa, która spełnia swoje zadanie. Koncept na fabułę świetny, dlatego cieszą wieści o sprzedaży praw do ekranizacji, bo może wyjść z tego dobry film. Autor sprawnie pokazuje, jak z pozycji ofiary można stać się sprawcą. Odpowiednie umotywowanie do czynów, które w pierwszej chwili wydają się nam niepojęte sprawia, że człowiek jest zdolny przekroczyć wszelkie granice, aby ochronić bliskich. Wybór przed jakim zostali postawieni bohaterowie nie był jednoznacznie moralny, decyzje jakie podejmowali wpędzały ich w poczucie winy i wywoływały wyrzuty sumienia, jednak z drugiej strony gotowi byli zrobić wszystko, by tylko odzyskać najbliższych.

Ida Żmiejewska, Warszawianka

Warszawianka to połączenie retro kryminału z romansem, stąd każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Dostajemy świetnie uknutą intrygę, zakazane uczucie, walkę dobra ze złem, próbę spojrzenia na ówczesne zwyczaje i tradycję oraz historię. Polecam, czyta się wyśmienicie! Moje romantyczne serduszko czuje tylko lekki niedosyt w jednej kwestii, ale cóż życie nie zawsze składa się w „żyli długo i szczęśliwie”. A może właśnie tak było?

Elena Ferrante, Genialna przyjaciółka

Genialna przyjaciółka może nie wciąga od pierwszych stron, a przynajmniej mnie zajęło trochę czasu żeby się w nią wczytać, ale jest warta uwagi. Ferrante pisze niezwykle precyzyjnie, zwraca uwagę na detale zarówno w kwestii opisów przedmiotów, wydarzeń, czy rzeczy. Obraz przyjaźni jaki pokazuje jest nieco zatrważający, bo to wydaje się być więź destrukcyjna. Z tym większą ciekawością przeczytam Historię nowego nazwiska i koleje dwa tomy dotyczące losów Linu i Lili.

Nino Haratischwili, Kotka i Generał

Najnowsza powieść Haratischwili porusza temat zbrodni i poczucia winy oraz dążenia do sprawiedliwości. To także kolejny obraz wojny i jej skutków. To wielowymiarowa opowieść, która wymaga dużo uwagi i skupienia, ale jest warta każdej poświęconej minuty. Dawno żadna historia tak mnie nie pochłonęła. Czytelnik ma okazję stać z boku i przyglądać się zarówno wewnętrznym zmaganiom z wyrzutami sumienia, jak i obserwować poczynania bohatera mające go doprowadzić do wymierzenia sprawiedliwości. I tak właściwie słowa są zbędne, bo tę książkę warto przeczytać! Jeśli podobało Wam się Ósme życie dla Brilki (a jeśli jeszcze nie czytaliście to namawiam!) to zapewne Kotka i generał również przypadnie Wam do gustu. Z drugiej strony muszę przyznać, że Kotka wydaje się być powieścią bardziej dojrzałą, pełniejszą.

Carl Frode Tiller, Początki

Początki to nie jest łatwa historia, ponieważ autor nie zdecydował się na chronologiczną opowieść. Retrospekcje jakie stosuje są chaotyczne i sprawiają, że lektura wymaga skupienia i wytrwałości, ale naprawdę warto jej poświecić czas. Bo Początki to opowieść o zagubieniu, depresji (chociaż nikt o tym nie mówi wprost, a jedynie możemy się domyślać), skrywanych urazach i z pozoru błahych problemach, które czasami prowadzą do dramatów. To także spojrzenie na relacje międzyludzkie, na których kształt w dorosłym życiu ma dzieciństwo i wychowanie. To powieść z pogranicza gatunków, której nie da się jednoznacznie zaszufladkować. Wreszcie to powieść zmuszająca do refleksji, gdyż jej historia może być niezwykle bliska czytelnikowi. I chociaż to tytuł w serii, który najmniej mi się podobał patrząc na inne książki to warto się nad nim pochylić i spróbować zrozumieć Terjego.

Gabe Habash, Nazywam się Stephen Florida

Historii, która wciąga, jest pokręcona i dziwna. Pokazuje upór, ambicję, pewnego rodzaju obsesję. Idealnie odzwierciedla stwierdzenie, że czasami nie liczy się cel, a droga jaką pokonujemy, aby go zdobyć. Bo czy zdobycie mistrzostwa faktycznie sprawi, że Florida będzie szczęśliwy?

Nazywam się Stephen Florida to świetnie napisana i przetłumaczona powieść. Niemniej wiem, że nie jest to książka dla każdego. Nie jest łatwo się w nią wgryźć, bo i akcji nie ma tutaj zbyt wiele. Dużo rozgrywa się w głowie Floridy, a my możemy próbować go zrozumieć. Warto jednak dać jej szansę i się z nią zmierzyć.

Sigrid Nunez, Przyjaciel

Autorka pokazuje, że odejście bliskiej osoby przeżywa nie tylko człowiek, ale też zwierzę. W Przyjacielu wyraźnie nakreślona jest specyficzna więź jaka wytwarza się pomiędzy kobietą a psem. Wszystko to wymaga czasu, czułości i delikatności. Ale nie tylko o żałobie jest ta opowieść. Nunez idzie o wiele dalej. Przyjaciel to historia o depresji, pasji, pracy pisarza i całym procesie twórczym, zagubieniu, maskowaniu uczuć. W tej krótkiej historii udało się autorce poruszyć wiele tematów i chociaż z początku formuła jaką wybrała do opowiadania tej historii wydaje się chaotyczna, tak ostatecznie układa się w spójną całość. Przyjaciel to lektura wymagająca tak ze względu na konstrukcję, jak i tematykę. Wzrusza obraz przedstawionej żałoby i relacji na linii pies-człowiek. To także ciekawa wiwisekcja środowiska pisarskiego z wieloma krytycznymi uwagami, ale też radami dla przyszłych pisarzy. Przeczytajcie, bo naprawdę warto!

Olga Wiechnik – Posełki. Osiem pierwszych kobiet

Posełki to bardzo ciekawa i wartościowa lektura o postaciach, które rzadko przewijają się w opowieściach dotyczącej historii naszego kraju. I pewnie wstyd przyznać, ale o niektórych z kobiet usłyszałam dopiero czytając tę książkę. To ciekawe i wartościowe spojrzenie na rolę kobiet, na ważne wydarzenia okresu wojennego i powojennego oraz na to, jak kształtowała się Polska. Zdecydowanie warto przeczytać!

Dorota Brauntsch, Domy bezdomne

Domy bezdomne rozczulają prostotą, delikatnością w snuci historii i pewnego rodzaju sentymentem. W moim domu rodzinnym, domu moich pradziadków, który od dawna już nie wygląda tak jak za ich czasów, stoi piec kaflowy. Piec, który jest sercem tego domu i mimo wszystkich remontów nikomu nie przyszło do głowy, aby go ruszyć. Być może z pozoru nie pasuje do tego domu, ale pasuje do nas i do naszej rodziny, jest jej częścią. I właśnie o tym są Domy bezdomne. O tym co ważne, o tym, aby wiedzieć skąd się pochodzi, o tym, by dom nie był tylko budynkiem, by był częścią życia, by tworzył historię.

Filip Zawada – Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek

Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek to jedna z tych książek, o których trudno się pisze. Książka nieodkładalna, a historia w niej zawarta gnieździ się w człowieku, uwiera, drażni i zmusza do stawiania sobie wielu pytań. To ważna i mądra książka, dlatego zachęcam Was, abyście po nią sięgnęli. Zapewne jeszcze nie jeden raz do niej wrócę, nie sądziłam, że tak mocno utkwi mi w pamięci i ie pozwoli o sobie zapomnieć. Franciszek ma dar opowiadania o życiu, tryska poczuciem humoru, mimo że nie zawsze jest szczęśliwy. To mały bohater, jakich jest wielu na świecie. Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek to ważna i pouczająca historia o tym co ważne, o czym warto pamiętać, bo czasami, tak jak Franciszka, życie nas czegoś uczy, ale nie mamy pojęcia czego. Świat pokazany z perspektywy dziecka może stać się odzwierciedleniem naszych lęków, obaw i dylematów, ale czasami warto się zmierzyć z takim światem, w którym Bóg może pozwolić sobie na wszystko, nawet na niezdecydowanie.

Magdalena Knedler, Moje przyjaciółki z Ravensbrück

Cztery przypadkowe kobiety, które połączyło jedno – obóz. Maria, Sabina, Bente i Helga na pozór są od siebie zupełnie różne, jednak to właśnie tam wywiązuje się między nimi specyficzny rodzaj relacji, przyjaźni, która wymyka się ramom. Kobiety próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości, poukładać rozsypany świat i przeżyć. Kiedy Ida Bereza, młoda obiecująca pisarka dostaje skrypt z tekstem Moich przyjaciółek z Ravensbrück nie wie, jak bardzo historie tych kobiet wpłyną na jej życie jak bardzo się z nimi zwiąże i ile poświęci, by poznać ich tożsamość. Magdalena Knedler kolejny raz pokazuje, że potrafi pisać o trudnych tematach z szacunkiem, rozwagą i wyczuciem. Bo jej opowieść nie jest delikatna, nie wygładza rzeczywistości i nie próbuje jej tłumaczyć. To surowa i czasem brutalna opowieść o tym co było, o niechlubnych kartach historii, o wydarzeniach, o których każdy chciałby zapomnieć, ale o których trzeba pamiętać.

A jakie książki Wy polecacie na jesienne wieczory? 😉

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE