niedziela, Luty 17, 2019

Jessie Burton, Marzycielki (2019)

Jessie Burton poznałam dzięki Muzie, książka która mnie porwała od pierwszej strony. Z chęcią sięgnęłam po Marzycielki i muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ta baśniowa opowieść.

Lektura Marzycielek przypomniała mi czasy, kiedy wieczorami zaczytywałam się w Baśniach z 1000 i jednej nocy. Bohaterkami Marzycielek jest 12 sióstr, których ojciec (król Kalii) w pewnym momencie zabrania cieszyć się życiem w sposób jaki chcą. Każda z nich ma swoje marzenia i pasje, każda chce się spełniać i realizować, jednak wszystko się kończy w momencie, gdy ojciec zamyka swoje córki w jednym pokoju. A wszystko to jest wynikiem śmierci królowej i matki dziewczyn. Siostry popadają w melancholię a z czasem w gniew. Wszystko zmienia się, kiedy odkrywają tajemnicze przejście do niezwykłego świata.

I chociaż gatunkowo to baśń Jessie Burton nie ucieka od przyziemnych tematów, jak żałoba po utracie bliskiej osoby i różne formy jej przeżywania, dążenie do realizacji marzeń, walka o możliwość decydowania o sobie. Tym samym historia dwunastu księżniczek ma tez feministyczny wydźwięk. Jestem pozytywnie zaskoczona i chociaż spodziewałam się czegoś zgoła innego to jestem pewna, że w tej opowieści odnajdą się zarówno młodsi czytelnicy, których zachwyci świat nieco magiczny, jak również dorośli, którzy zwrócą uwagę na głębszy sens tej historii.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE