Jodi Ann Bickley – Milion cudownych listów (2016)

3

Dzisiaj kolejna recenzja w eksperymentalnej formie. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Zapraszam.

Drogi czytelniku, droga czytelniczko,

pisanie listów to świetna sprawa! Zwłaszcza tych pisanych ręcznie, na które się wyczekuje, które mają niepowtarzalny urok. Nie znam Cię dokładnie, być może kojarzę Twoje imię i nazwisko, być może wymieniliśmy kilka zdań w komentarzach. Niemniej wiem, że jesteś wyjątkowy, a wszystko co robisz ma znaczenie. Może jesteś teraz w trudnej sytuacji, może musisz podjąć ważną decyzję pamiętaj, że to Ty decydujesz jak będzie wyglądało Twoje życie. Wiedz, że mocno Ci kibicuję i trzymam kciuki. Zasługujesz na wszystko co najwspanialsze!

Ściskam, Marta

milion-cudownych

Być może tak mógłby brzmieć jeden z listów wysyłanych do nieznanych ludzi przez Jodi. Idee pisania listów do osób, które potrzebują słów otuchy i wsparcia zrodziła się w niej pod wpływem choroby i ciężkich chwil, jakie ją doświadczyły. Autorka otwarcie opowiada o swoim życiu, problemach, chorobie, pierwszych miłościach i… listach. To one stały się punktem zwrotnym. Dały siłę i moc do pokonywania choroby i pokazały, że na świecie istnieje wiele osób, którym wystarczy kilka zdań otuchy. Jodi wysyła listy na cały świat. Każdy kto che otrzymać od niej list musi podać swój adres w mailu. Może też poprosić o list dla kogoś. Listy pisane przez Jodi są proste, jednak przepełnione wieloma ciepłymi i budującymi słowami. Mimo że nie zna osobiście ich adresatów potrafi im pomóc. Pokazuje, że czasem wystarczy chwila uwagi, ciepłe słowo, by komuś poprawić humor, a nawet zmienić jego myślenie.

Milion cudownych listów to lektura poruszająca i miejscami wzruszająca. Do bólu szczera i pozbawiona patosu. Polubiłam Jodi, to ciepła i życzliwa osoba, która mimo wielu przeciwności losu potrafi dawać radość innych. I jakże się cieszę, że podtrzymuje tradycję ręcznie pisanych listów. Żyjemy co raz szybciej, maile i smsy zagościły u nas na stałe. Często zapominamy, że cały urok tkwi właśnie w oczekiwaniu, w czasie poświęconym na przygotowanie listu. Jodi pokazuje, że życie mimo wielu przeciwności potrafi być fajne. Zaraża pozytywną energią, ale przy tym zmusza do refleksji. I tylko szkoda, że to lektura na jeden lub dwa wieczory 😉