Jojo Moyes – Razem będzie lepiej (2015)

Razem będzie lepiej to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jojo Moyes. Autorka w swojej książce opowiedziała słodko – gorzką historię, która pozostawia po sobie w nas wyraźny ślad. To z pozoru banalna opowieść, jednak dotykająca istotnych kwestii.

Główną bohaterkę – Jess – poznajemy w momencie, gdy jej córka ma szansę dostać się do znanej szkoły, w której mogłaby wiele osiągnąć w dziedzinie matematyki, jednak Jess na to nie stać (mowa o dziesięciolatce). Kiedy pojawia się możliwość wzięcia udziału przez Tanzie w olimpiadzie matematycznej, decyduje się na ryzykowną podróż rozpadającym się samochodem bez ubezpieczenia. W międzyczasie poznajemy historię Eda, który przez nieuwagę wplątał się w poważne tarapaty, za które grozi mu pójście do więzienia (przekazanie poufnych informacji). Oczywiście Jess nie jedzie dalej niż kilka kilometrów i zatrzymuje ją policja. Jess oprócz bycia kelnerką dorabia sprzątając domy. Jak nietrudno się domyślić jednym z jej pracodawców jest właśnie Ed. Ich pierwsze spotkanie w domku letniskowym Eda nie należało do przyjemnych. Po zatrzymaniu jej przez policję z pomocną dłonią przychodzi jej właśnie on. Trochę przewidywalne. Odwozi ich do domu i obiecuje zawieźć do Szkocji na wspomnianą olimpiadę matematyczną. I tu zaczyna się cała zabawna historia. Jojo Moyes ma poczucie humoru. Ładuje do jednego samochodu matkę z dwójką dzieci, psa oraz rozgoryczonego faceta, któremu właśnie zawaliło się życie. Co z tego wynika? Wiele śmiesznych historii, ale też kilka życiowych prawd, które mogą sprawić, że nieco inaczej spojrzymy na pewne sprawy. Co ciekawe większość powieści toczy się właśnie w samochodzie. Nie będę odbierała Wam przyjemności podróży z tymi nieco dziwnymi bohaterami i możliwości ich poznania. Może w tym tkwi fenomen dobrego pisarza, by bazując na schematach, naprawdę banalnych i przewidywalnych, stworzyć historię (na prawie 460 stron), którą czyta się z przyjemnością, i która nas wciąga. Serio. Właśnie taką powieścią jest najnowsza książka Moyes. Nie dziwię się, że jej książki stają się bestsellerami w wielu krajach.

Dostajemy historię z perspektywy czterech osób, których narracja jest dostosowana do ich wieku. Tanzie to dziesięciolatka, przez którą przemawia naiwność, w Nickim czuć rozgoryczenie i bunt a Ed i Jess to dwoje ludzi, którzy znaleźli się w nieciekawej sytuacji. Wielogłos narracji pozwala nam spojrzeć na sytuację oczami każdego z bohaterów, poznać jego emocje i oczekiwania. Poszerzyć naszą perspektywę spojrzenia na bieg wydarzeń. Kilka razy autorka zaskakuje nas nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Wykreowane przez nią postacie są barwne i ciekawe charakteryzujące się specyficznymi cechami. Nie ma w nich sztuczności przez co, w niektórych ich zachowaniach możemy zobaczyć siebie. Gniew, bunt, rozczarowanie nie są im obce, ale również potrafią się śmiać, mają dystans i są bardzo optymistycznie nastawieni do życia, które de facto ich nie rozpieszcza.

Na okładce czytamy, że na miejscu Jess każdy miałby dość. Zastanawiając się nad tym to faktycznie jej życie nie jest usłane przysłowiowymi różami. Dwa etaty, mąż, który nie płaci alimentów, dwójka dzieci i dom na głowie a do tego comiesięczne zamartwianie się czy wystarczy pieniędzy. Zdaniem Jess bogaty jest ten kto nie myśli ciągle o pieniądzach. Niestety wiele z rodzin codziennie boryka się z tym problemami, żyje z dnia na dzień od wypłaty do wypłaty martwiąc się o każdy kolejny dzień. Taka jest nasza brutalna rzeczywistość. Taka jest też rzeczywistość Jess. Główna bohaterka stara się zrobić wszystko, aby jej dzieci nie czuły się gorsze od pozostałych, by spełnić ich marzenia. Kolejną istotną kwestią jest jej przybrany syn Nicky (syn jej męża i innej kobiety, którego ona wychowuje). Zapewne większość kobiet, by się na to nie zgodziło, aby zaopiekować się nie swoim dzieckiem. Jednak Jess to wyjątkowa kobieta. Przygarnęła chłopca i zawsze traktowała jak syna. Nicky jest inny niż jego rówieśnicy (i nie chodzi tylko o fakt malowania sobie oczu). Nie potrafi on nawiązać kontaktu z kolegami, jest poniżany i wyśmiewany w szkole oraz napiętnowany na Facebooku. Kolejny przypadek znany nam z naszego życia. Coraz częściej słyszy się o nastolatkach, którzy próbują odebrać sobie życie, ponieważ nie umieją się odnaleźć, mają swój świat i czują się niezrozumiani przez rówieśników. Z kolei Ed to przykład osoby zapracowanej, która nie ma czasu na spotkanie z rodziną, z umierającym ojcem. Ciągle odkładający przyjazd, bojący się odrzucenia i niespełnienia oczekiwań swojego taty po wpakowaniu się w kłopoty. Jojo Moyes mimo dosyć lekkiego języka dotyka istotnych kwestii. To właśnie przyziemność poruszanych tematów sprawia, że jej bohaterowie są nam bliscy, że po cichu im kibicujemy.

Nie da się ukryć, że Razem będzie lepiej to również romans. Trochę oparty na szablonowej historii (kojarzy mi się z Pokojówką na Manhatanie) niemniej jednak Moyes zgrabnie ubrała tę znajomość w zabawną opowieść, miejscami wzruszającą i na całe szczęście nie różowo – landrynkową. To niewątpliwie książka kobieca i skierowana dla kobiet, jednak nie pozbawiona prawdziwego życia, realnych problemów i codziennych trosk. Kiedy wszystko wali nam się na głowę, problemy się mnożą możemy tak jak Jess powtarzać, że w życiu zdarzają się też dobre rzeczy bądź tak jak jej babcia mówiła, by być szczęśliwym należy zapomnieć o przeszłości. Razem będzie lepiej właśnie jest ekranizowana, w roli Jess widziałabym Cate Blanchett aczkolwiek pewnie będzie to ktoś młodszy zważając na fakt, iż Jess urodziła córkę w wieku 17 lat a obecnie Tanzie jest dziesięciolatką. Zapewne szykuje się zabawny film, na który z pewnością się wybiorę. I jeszcze należy wspomnieć o wydaniu. Cudna okładka, pięknie się prezentuje.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE