Dzisiaj premiera Po nitce do szczęścia. Czekałam na kontynuację Stacji Jagodno, polubiłam styl autorki i bohaterów, z którymi poznałam się przy okazji dwóch wcześniejszych części. Doczekałam się, przepadłam na dwa wieczory i… znowu muszę czekać na kolejną część.

Karolina Wilczyńska pisze bardzo lekko, jej książki dosłownie się chłonie. Przepadłam na dwa wieczory po raz kolejny wsłuchując się w mądrości życiowe babci Róży. Czytając książki z tej serii czujemy ten spokój i ciepło bijące z domu babci w Jagodnie. Cała opowieść przepełniona jest swego rodzaju rodzinną atmosferą podszytą smakiem konfitur z fiołków. I niech Was nie zmyli ten sielski klimat, gdyż tym razem ta opowieść nie płynie leniwie. Dzieje się sporo w tej małej wsi. Na jaw wychodzi kilka rodzinnych sekretów i przyznam, że autorce udało się mnie zaskoczyć.

Po nitce do szczęścia opowiada właśnie o szczęściu, a raczej o drogach do niego prowadzących. Życie Tamary tym razem nie jest spokojne. Co prawda poukładała swoje relacje z córką, jednak ojciec dziewczyny chce walczyć o nastolatkę, by dzięki temu zyskać mieszkanie. Co więcej Tamara zaczyna przyjaźnić się z żoną wójta, która jest nieszczęśliwa i czuje się tylko dodatkiem do życia swojego męża. Nieświadomie Tamara ściąga na siebie gniew wójta i kłopoty, z którymi nie potrafi sobie poradzić.

Jak zwykle cała książka przepełniona jest życiowymi mądrościami, którymi dzieli się z nami babcie Róża. Ta postać jest niejako przewodnikiem po całej historii. U niej szukają rady i schronienia Tamara wraz z Marysią, które czasami gubią się we własnych uczuciach. Postać Małgorzaty, żony wójta pokazuje, że człowiek, który z pozoru ma wszystko, może czuć się nieszczęśliwy, zamknięty w złotej klatce cicho woła o pomoc. Trudno jest się wyrwać z własnego życia, zacząć wszystko od początku zwłaszcza, jeśli ciągle słyszymy, że jesteśmy do niczego.

Karolina Wilczyńska po raz kolejny nie sili się na wyszukane historie. Urok serii Stacja Jagodno tkwi właśnie w prostocie. Autorka ciekawie potrafi opowiadać o codzienności, o tym co spotyka nas każdego dnia. Lubię jej styl, gdyż nie jest górnolotny, ale też nie popada w banał. To lekka powieść dla kobiet, która daje do myślenia, ale też potrafi rozbawić. Z przyjemnością spędzam czas w Jagodnie, ciekawią mnie losy Łukasza i mam nadzieję, że w kolejnej części nie będzie już taki tajemniczy. Jeśli macie ochotę na nieskomplikowaną, ale życiową opowieść to zapraszam Was do Jagodna, w dodatku tam czas płynie inaczej.