Katarzyna Puzyńska – Utopce (2015)

Nastał ten moment, w którym skończyłam czytać Utopce, czyli ostatnią póki co część sagi o Lipowie. Po raz kolejny Puzyńska zaskoczyła mnie a lektura Utopców miejscami wywoływała ciarki na plecach. Pozostaje czekać do przyszłego roku, kiedy to premierę będzie mieć Łaskun.

Mroczniej, bardziej tajemniczo i groźnie

Tym razem akcja z Lipowa przenosi się do miejscowości Utopce. Ekipa z Lipowa dostaje nieformalną sprawę ponownego śledztwa związanego z morderstwem dwóch osób, które miało miejsce w 1984 roku. Ciał nigdy nie odnaleziono a za winnego uznano… wampira. Od razu rzucają się w oczy wielkie uchybienia podczas tamtego śledztwa i zaniedbania. W dodatku mieszkańcy Utopców nie chcą powracać do tej sprawy, gdyż boją się, że wampir znowu zaatakuje. Przyznam, że ta część sagi ma bardzo mroczny i tajemniczy klimat, wszystko za sprawą wspomnianego wcześniej wampira. Gęsta atmosfera potrafi wywołać ciarki na plecach. Gdyby ktoś rozpoczął swoją przygodę z twórczością Puzyńskiej od Utopców to nie powinien mieć problemów z odnalezieniem się wśród bohaterów, gdyż autorka bardzo starannie i nienachalnie przypomina najważniejsze wydarzenia z życia bohaterów.!Niemniej jednak polecam zacząć od Motylka tym samym zapoznacie się ze świetną serią!

Akcja toczy się dwutorowo, a właściwie trzytorowo. Puzyńska zdecydowała się na przedstawienie fabuły z perspektywy wydarzeń roku 1984, prowadzonego śledztwa oraz przesłuchań Emilii Strzałkowskiej, z których dowiadujemy się, że Klementyna Kopp złamała prawo. Do samego końca, jednak nie wiemy co tak naprawdę się wydarzyło i czego dotyczy to przesłuchanie. Wzbudza to w czytelniku jeszcze większą ciekawość. Sama fabuła jest dopracowana i misternie przygotowana. Każda pojawiająca się postać ma motyw, by w 1984 roku zabić Wojtka i Tadeusza Czajkowskich. Podczas wznowienia śledztwa na jaw wychodzą nowe fakty i pojawiają się nowi podejrzani. Mnogość bohaterów sprawia, że można się pogubić i książka wymaga od nas skupienia. Sama autorka sprawnie łączy fakty, jednak i jej zdarzyło się w jednym miejscu pomylić swoich bohaterów (opowiadając o Arlecie i Macieju myli go z Wojtkiem). To jest drobnostka, gdyż tak rozbudowana fabuła w połączeniu z dwoma przedziałami czasowymi przedstawiona została nad wyraz przejrzyście. Co więcej do samego początku trudno jednoznacznie wskazać mordercę a finał, jak zwykle zaskakuje. Puzyńska prowadzi nas przez całą historię opowiadając o Utopcach i jej mieszkańcach. To kolejna pozycja z wyraźnym i bogatym tłem obyczajowym, które stanowi dodatkowy atut książki.

Poznani we wcześniejszych książkach bohaterowie po raz kolejny pokazani zostali z innej strony. Wkraczamy w ich życie głębiej i poznajemy sekrety. I tak Daniel Podgórski jak się okazało nie należy do świętoszów, mimo że za miesiąc ma odbyć się jego ślub. Pryska czar doskonałego faceta, aż chce się zapytać Kasiu, dlaczego? 😉 Ciekawa jestem jak potoczą się jego losy razem z Weroniką. Klementyna Kopp charyzmatyczna i wyrazista postać pokazuje swoje słabe strony. Za maską twardej babki kryje się samotna, starsza kobieta. Jest do tego stopnia samotna, i tak bardzo tęskni za Teresą, iż momentami traci kontakt z rzeczywistością. Aczkolwiek nie brakuje jej ciętego języka i odwagi by stawiać na swoim. Ta postać ma w sobie coś takiego, że mimo jej odpychającego charakteru przywiązujemy się do niej. Każda z wykreowanych postaci czymś się wyróżnia. Są to jednostki wyraziste, wiele z nich skrywa tajemnice, przed czymś ucieka. Nie są to już krystaliczne postacie. Mają wady i popełniają błędy dzięki czemu są wiarygodni, przestają być papierowi a stają się realni.

Utopce pokazują, że Kasia Puzyńska ma niesamowity twórczy potencjał oraz wyczucie w łączeniu wątków kryminalnych, obyczajowych i psychologicznych. Wszystko jest wyważone i w odpowiedniej proporcji. Doskonale dopracowana fabuła lawirująca na granicy przeszłości i teraźniejszości, wyraźne postacie, gęsta atmosfera, mrok i tajemnica. Wszystko to składa się na dobry kryminał jakim niewątpliwie jest piąta część sagi o Lipowie. W dodatku podparte dobrym warsztatem. Lekki, swobody styl sprawia, że książkę dosłownie pochłaniamy. Cieszę się, że już w przyszłym roku pojawi się kolejna część zatytułowana Łaskun.

Mogliście przeczytać również recenzję Motylka oraz Więcej czerwieni. A także wywiad z Kasią.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE