Magdalena Knedler przyzwyczaiła nas, że nie jest autorką tworzącą w jednym gatunku. Tym razem stworzyła powieść, w której stawia wiele ważnych pytań, i w której pokazuje, że świat będzie lepszy, jeśli sami dla siebie i drugiego człowieka będziemy dobrzy.

Adela w swoim życiu musi pogodzić się ze stratą, aby tego dokonać postanawia wrócić do Polski i spróbować zacząć od nowa. Wynajmuje część mieszkania od Daniela. Dosyć specyficznego faceta, z którym znajduje jednak nić porozumienia, a z czasem łączy ich także pewna tajemnica z przeszłości jego rodziny. Chcą dowiedzieć się prawdy muszą zagłębić się w historię rodziny zapisaną w listach. Wspólne poznawanie prawdy zbliża ich do siebie, jednak kobieta jest niepewna i wycofana, w końcu też skrywa pewną tajemnicę. Nie będę zagłębiać się bardziej w szczegóły fabularne, gdyż ją odkryjecie sami. Historia Adeli dała mi jednak do myślenia i spojrzenia na wiele kwestii z innej perspektywy, o czym przeczytacie poniżej.

Jedna dobra rzecz. Co jakiś czas. Bezinteresownie. Dla kogoś. Czy takie postępowanie może pomóc w pokonaniu wyrzutów sumienia? Historia Adeli pokazuje, że czasami warto skupić się również na innych, a przy tym nie zapomnieć o sobie. Główna bohaterka, która nie potrafi poradzić sobie ze stratą, by zapomnieć o przeszłości, co jakiś czas postanawia robić jedną dobrą rzecz. Czy to jej pomoże? Najnowsza książka Magdaleny Knedler to opowieść o rodzinnych tajemnicach, niespełnionych uczuciach i stracie. Włoski klimat i jazzowe dźwięki wypełniają tę historię i tworzą wyjątkową atmosferę. Historia Adeli porusza też wiele ważnych, społecznych tematów, o których warto rozmawiać otwarcie.

Autorka tym razem w z pozoru prostej historii pokazuje, że świat byłby o wiele piękniejszy i lepszy, gdyby ludzie potrafili oddać cząstkę siebie innych zupełnie za darmo. To opowieść, która może stać się impulsem dla wielu z nas. Zostanie dawcą szpiku, zgoda na przeszczep organów, oddanie włosów dla kobiet chorych na raka. To są sprawy ważne i decyzje, które powinno się podjąć świadomie i z pełną odpowiedzialnością. Ratowanie świata zaczyna się też od drobnych rzeczy. Ustąpienia miejsca w autobusie, pomoc w niesieniu zakupów sąsiadce, dołożenie komuś kilku drobnych. Błahostki, na które bardzo często nie mamy czasu. Zabiegani, zapatrzeni tylko w siebie. Adela w pomocy innym chciała pomóc sobie, jednak z czasem zrozumiała, że pomaganie innym nie stanowi lekarstwa na własne problemy.

Historia Adeli to osnuta rodzinną tajemnicą opowieść, w której duchy przeszłości odciskają piętno na członkach rodziny. Dużym plusem po raz kolejny są wszelkie odwołania do kultury. Knedler umiejętnie wplata je w fabułę, która tym samym staje się pełniejsza. Autorce udało się napisać jedną z tych książek, które stawiają wiele pytań i zmuszają do refleksji. Czasem warto pamiętać, że nie żyjemy na tym świecie sami dla siebie i spojrzeć nieco dalej niż czubek własnego nosa. Co ciekawe historia nie ma tonu moralizatorskiego, a jedynie daje drobne wskazówki, za którymi możemy podążać. Poza ważnymi tematami w najnowszej książce Magdaleny Knedler warto zwrócić uwagę na sposób prowadzenia fabuły. Książka trzyma w napięciu, gdyż tak naprawdę do samego końca nie wiemy, jakie tajemnice skrywają bohaterowie. Co miało tak ogromny wpływ na decyzje, jakie podjęli i przed czym uciekają. I chociaż kryminały autorstwa Knedler lubię to tak naprawdę najmocniej przemawia do mnie właśnie w takich powieściach. Dba o język i detale, tworzy pełnowymiarowe postaci i pokazuje, że życie nie zawsze ma kolorowe barwy. To jedna z książek, do których chętnie wrócę za jakiś czas.