Przegląd czytelniczy to jeden z blogów, które czytałam zanim sama zdecydowałam się pisać o książkach. Magdalena Majcher, autorka tego bloga, właśnie zadebiutowała książką jeden wieczór w Paradise i jest to całkiem udany debiut.

Użyłam określenia całkiem udany, gdyż książka jest naprawdę sprawnie napisana i czyta się ją bardzo szybko, w moim przypadku dosłownie w jeden wieczór. Jedyne co mi przeszkadzało to początkowa schematyczność fabuły. Głowna bohaterka – Marianna – czuje się nieszczęśliwa w swoim małżeństwie. Mąż jej nie zauważa, co więcej nie ma ochoty na zbliżenia, z dorastającą córką ma problemy a syn wkracza w okres nieustannego zadawania pytań. Gdy przypadkiem spotyka Konrada, swoją dawną miłość, odżywają w niej wspomnienia i zaczyna inaczej patrzyć na swoje życie. Tak się złożyło, iż równocześnie czytałam książkę Magdaleny Witkiewicz Cześć, co słychać?, w której główna bohaterka znalazła się w podobnej sytuacji. Też odnowiła starą znajomość, z tym wyjątkiem, iż ona była w całkiem udanym małżeństwie. Na szczęście Magdalena Majcher zupełnie inaczej poprowadziła fabułę tym samym uniknęła powielenia historii zawartej u Witkiewicz. Niemniej jedna mam wrażenie, że motyw kobiet, które po latach uświadamiają sobie, iż tkwią w martwych związkach jest dosyć popularny. Poza relacjami małżeńskimi, kłopotami z porozumieniem oraz istotą związków autorka porusza też jeden ważny temat. Mianowicie kwestię samokontroli kobiecego ciała, w celu wczesnego wykrycia zmian, które w efekcie mogą doprowadzić do nowotworu. Cieszę się, że w tej słodko-gorzkiej opowieści o życiu znalazło się miejsce na poważny i bardzo istotny temat. Drogie Panie, kontrolujmy się same! A i dobrze będzie, jak raz do roku zrobicie sobie USG, po prostu dla własnego bezpieczeństwa.

Wracając do debiutu Magdaleny Majcher warto zwrócić uwagę na jej warsztat. To naprawdę dobrze napisana historia. Widać, że lata pisania i prowadzenia bloga nie poszły na marne. Autorka wciąga nas w swoją opowieść od pierwszych stron kibicowałam Mariannie, chociaż nie do końca popierałam jej wybory. Majcher skupiła się na odzwierciedleniu problemów w małżeństwie, które wynikają z braku rozmowy i tak zwanej prozy życia. Kobiety oczekują uniesień i tego, że ich mężczyźni nadal będą je zdobywać. Z kolei mężczyźni, często zwyczajnie zmęczeni, nie dostrzegają potrzeb swoich kobiet. Zdarzają się też mężczyźni, których możemy określić mianem wiecznego Piotrusia Pana. Życie bez konsekwencji. To typ mężczyzn, który pociąga kobiety, jednak w długoterminowej perspektywie sprawiają same kłopoty. Właśnie o tym jest Jeden wieczór w Paradise. O szukaniu uniesień, miłości, o poczuciu samotności. O kobietach niedocenianych, które pragną akceptacji.

Mimo tego, iż poruszana tematyka nie jest nowością w powieściach obyczajowych, Magdalena Majcher stworzyła realnych bohaterów i życiową historię. Sprawiła, że wiele kobiet spojrzy na swoje relacje z partnerami a co więcej (i taką mam  nadzieję), że wiele kobiet zacznie się regularnie badać. Byłam w podobnej sytuacji jak Marianna, oczekiwanie na wynik biopsji był koszmarem. Co pół roku robię sobie USG piersi i naprawdę proszę Was, dbajcie o siebie, a tym samym o swoich bliskich.

Jeden wieczór w Paradise to życiowa i mądra historia. Przeczytałam z przyjemnością i czekam na kolejną książkę Magdaleny. Lubię powieści obyczajowe, które nie boją się poruszać ważnych tematów. Poza pewną schematycznością i okładką, która niezbyt przypadła mi do gustu nie mam zastrzeżeń. Myślę, że jest to udany debiut i na pewno spodoba się, zwłaszcza kobietom.

jeden wieczor w paradise