Jestem trochę zła na Magdalenę Witkiewicz. Zapytacie dlaczego? Chodźcie a wszystkiego się dowiecie.

Magdalena Witkiewicz potrafi podejść do blogerów indywidualnie i kolejny raz dostałyśmy cudną przesyłkę z jej najnowszą książką. I naprawdę się ucieszyłam! A dlaczego jestem zła? Bardzo nie lubię książek, przez które zarywam noc, od których trudno się oderwać i które wystarczą tylko na jeden wieczór 😉 Zdecydowanie Czereśnie miały optymalną grubość, a Ósmy cud świata to stanowczo za mało! Zwłaszcza, że autorka tym razem zabiera nas w orientalną podróż do Wietnamu przepełnioną smakami, kolorami i zapachami. Oprócz tego, że  potrafi pięknie, i co ważniejsze, trafnie pisać o emocjach pokazała także, że ma zdolność opowiadania o miejscach. Robi to w taki sposób, że mamy ochotę spakować plecak i kupić pierwszy bilet do Wietnamu. Swoją drogą, gdybym chciała to zrobić w najbliższy weekend to bilet na samolot kosztuje niecałe 2700 zł w dwie strony 😉

Ania jest samotna, ma dobrą pracę i szefa, z którym od czasu do czasu sypia, jednak nie potrafi stworzyć głębszej relacji. Czuje na sobie presję ze strony rodziny i przyjaciół i ciągle słyszy o uciekającym czasie i zegarze biologicznym. Postanawia odpocząć i wybrać się na urlop, przypadkowy wybór pada na Wietnam. Tomasz próbuje pozbierać się po dosyć traumatycznych przeżyciach ostatniego czasu. Wietnam ma mu pomóc nabrać dystansu i poukładać swoje życie. I chętnie powiedziałabym więcej, ale naprawdę nie będę Wam psuć zabawy. I nie myślcie, że wszystko zmierza utartymi schematami i okraszone jest różowo-landrynkową atmosferą romansu. Magdalena Witkiewicz zapewne czerpała nauki z kryminałów lub książek sensacyjnych, gdyż bardzo umiejętnie stopniuje napięcie i nakręca tempo akcji, dzięki czemu tak naprawdę nie wiemy czego się spodziewać. A w życiu bohaterów dzieje się sporo. Często komplikują je sobie na własne życzenie, czasami to los płata im figle. Dobrym zabiegiem było dopuszczenie do głosu zarówno Ani jak i Tomka, przez co poznajemy wydarzenia z dwóch, rożnych perspektyw.

Ósmy cud świata to opowieść mądra i życiowa. To obraz kobiety dojrzałej, która zaczyna czuć presję otoczenia. Jest samotna, pragnie zostać matką, jednak nie potrafi związać się z przypadkowym mężczyzną. Chce kochać i być kochana. Nie od dzisiaj wiadomo, że z byle kim jest byle jak. Niezależnie, czy mówimy o związku, przyjaźni, czy zwykłej znajomości. Anna to tak naprawdę odzwierciedlenie wielu współczesnych kobiet, które na wspomnienie tykającego zegara biologicznego mają wrażenie, że w pewnym momencie on wybuchnie i rozerwie je na drobne kawałki. Podobnie dręczy, ugniata i rozrywa je samotność zajadana lodami i przepijana winem w wieczory w pojedynkę.

Do tego tanga trzeba dwojga, czereśnie zawsze muszą być dwie i takie tam… Dualizm w przyrodzie i w życiu mnie przerażał. Nie było miejsca dla samotnych jednostek.

O ile bycie silną i niezależną kobietą ma swoje plus, tak powolna zamiana z singielki w starą pannę, i spotykany społeczny stygmatyzm z tego powodu, sprawia że końcu kobiety zaczynają siebie tak postrzegać, a dodatkowo małżeństwo i dziecko stają się ich życiowym celem. Tak też było w przypadku głównej bohaterki. W swojej głowie rozważała wiele scenariuszy, nawet tych najbardziej absurdalnych. Magdalena Witkiewicz pokazuje jednak, że czasami wystarczy odpuścić, a los może przygotować dla nas niespodziankę. Pokazuje także, że o prawdziwą miłość warto się starać i walczyć, mimo tego, że czasami ta walka sporo nas kosztuje.

Ósmy cud świata to historia, która zmusza do refleksji i wywołuje wiele emocji, chociaż z pozoru wydaje się bardzo prosta. Przesiąknięta wietnamskim klimatem, napisana plastycznym językiem opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, spełnienia i szczęścia, za którym czasami nie ma sensu biegać, a które znajdzie nas w najmniej spodziewanym momencie. Idealna propozycja na zbliżające się jesienne wieczory, a właściwie wieczór. Mam nadzieję, że autorka w końcu się pokusi i napisze jakieś opasłe tomisko 😉

  • Jeśli człowiek potrzebuje cudu, to u Magdaleny Witkiewicz zawsze go znajdzie 🙂 Mam nadzieję, że też dziś zarwę noc z książką i jak zawsze poczuję niedosyt.
    PS. Herbatkę już piłaś? 🙂

    • Jeszcze nie, ale chyba sobie dzisiaj umilę nią wieczór 😉 Czekam zatem na Twoje wrażenia po lekturze 😉

  • Księgozbiór Kasiny

    Koniecznie muszę ją przeczytać. Na razie miałam jedynie możliwość przeczytania „Czereśni…” i po prostu mnie oczarowały. Pokochałam Panią Witkiewicz od pierwszego przeczytania:)

    • To sporo przed Tobą 😉 Mnie nie wszystkie książki aż tak porwały, ale Ósmy cud świata jest naprawdę fajną historią 😉

  • Nowy Akapit

    Nie czytałam na razie „dorosłych” książek pani Magdy, ale miałam przyjemność poznać ją prywatnie i z napisanych dotychczas mam największą ochotę na „Ósmy cud świata” właśnie :). Jej książki są ciepłe i przyjemne tak jak sama autorka 🙂

    Pozdrawiam
    Marta