Maja Lunde – Historia pszczół (2016)

Zazwyczaj mam problem z głośnymi tytułami, które zdobyły jakąś prestiżową nagrodę. Historia pszczół w 2015 roku otrzymała Norweską Nagrodę Księgarzy. Podchodziłam do tego tytułu sceptycznie mimo wielu dobrych recenzji. Jak wypadła w moich oczach?

Historia pszczół to książka specyficzna i to jest chyba najlepsze określenie. Maja Lunde z gracją tworzy wyjątkowy klimat, w którym prym wiodą pszczoły. W swojej opowieści splata losy trzech rodzin, tym samym czytelnik poznaje ją  z trzech różnych punktów widzenia i trzech różnych narratorów. Autorka odsyła nas do początków XIX wieku, gdzie poznajemy Williama i jego rodzinę, który usilnie stara się skonstruować perfekcyjny i niezawodny ul. Następnie, już w czasach współczesnych, w 2007 roku towarzyszy nam George wraz z rodziną, aż wreszcie docieramy do roku 2098, do świata pozbawionego pszczół, w którym rozgrywa się prywatny dramat Tao i Kuana, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ich syn znika. Wszystkie trzy historie składają się na kompletną opowieść, która jest przemyślana, a dla której oś stanowi tytułowa historia pszczół. To nie jest książka z wartką akcją i mnóstwem bohaterów.

Maja Lunde zdecydowała się na fabularny minimalnizm, którego cały urok tkwi w prostocie. Nie sądziłam, że tak bardzo spodoba mi się książka „o niczym”. Celowo użyłam określenie o niczym, gdyż na próżno szukać tutaj znaczącej fabuły. W Historii pszczół ważne są emocje, jakie towarzyszą bohaterom, ich małe, prywatne dramaty, które w większym lub mniejszym stopniu związane są z pszczołami. Maja Lunde poza pokazaniem pewnej historii wybiega również w przyszłość nakreślając dosyć smutną i ponurą wizję świata bez pszczół, która jest wynikiem zespołu masowego ginięcia pszczoły miodnej (ang. Colony Collapse Disorder, skrót CCD). Patrząc w tym kontekście  Historia pszczół może być sygnałem ostrzegawczym. Natura jest zależna od człowieka, a człowiek jest zależny od natury. Im bardziej działamy destruktywnie na naturę, tym bardziej szkodzimy sobie. Autorka wszystkie te ostrzeżenia subtelnie wplata w swoją opowieść pozostawiając czytelnika z wieloma refleksjami.

Historia pszczół mimo swojej prostoty wciąga od samego początku. Maja Lunde bardzo niespiesznie kreuje świat jaki jawi się nam na kartach jej powieści. To opowieść o ludziach, o trudnych relacjach rodzinnych, o miłości i co najważniejsze o pasji, która potrafi stać się sensem życia. Przepadłam bez reszty w tym klimacie osnutym w świecie pszczół i polecam. Niecodzienny,inny i wyjątkowy. Pięknie napisana, z dokładnością i starannością. Rewelacyjny debiut, po który warto sięgnąć.

historia

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE