Manuel Vilas, Ordesa (2019)

Są książki, o których trudno się pisze, a przynajmniej ja mam z niektórymi problem. Jedną z nich była właśnie Ordesa. I nie chodzi tutaj o fakt, że była to książka słaba. Wręcz przeciwnie, bardzo Wam ją polecam!

Ordesa to zapiski dojrzałego mężczyzny, który próbuje poukładać sobie przeszłość. To życie autora połączone z fikcją, które tworzy zaskakującą i ciekawą mieszankę. Zarówno pod względem fabularnym, jak i konstrukcyjnym. Bo Ordesa jest niejednorodna i brak w niej wyraźnej osi czasu. To wspomnienia, które bywają ulotne i które się zacierają. To próba pogodzenia się ze śmiercią i w pewien sposób próba rozliczenia się z przeszłością. Wyczuwa się w twórczości Vilasa żal tego co utracone. Ordesa stanowi demonstrację życia i śmierci, ich jedności i przenikania. Bo na kartach najnowszej książki Vilasa dużo mówi się o odchodzeniu, śmierci, żałobie. Tematy niekoniecznie lekkie, jednak podane w tak zaskakującej i ciekawej formie, że nie sposób pochylić się głębiej nad opowiadaną historią.

Bohater staje twarzą w twarz z duchami przeszłości. A punktem wyjścia jego opowieści jest śmierć matki, która otwiera mu oczy. Jest surowy dla siebie i bezpośredni. Wie, że to w jaki sposób traktował swoich rodziców wpłynie na to, jak na starość potraktują go synowie. Mnie kupił sposobem w jaki opowiada, tą nutą goryczy i nostalgii i językiem jakim się posługuje. Wyjątkowa opowieść o sensie życia i wszystkich jego odcieniach.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE