Marcel Woźniak debiutował w gatunku kryminału Powtórką, która zapowiadała trylogię z Leonem Brodzkim w roli głównej. Mgnienie to kontynuacja, która pokazuje, że autor ma ciekawy pomysł na całą serię.

Leon Brodzki nie ma łatwego życia. Dzień odejścia na emeryturę stał się dla niego momentem, w którym wróciła przeszłość, a on sam musiał stawić czoła niejakiemu Heraklitowi. Wszystko w Powtórce wskazywało na to, że sprawa została doprowadzona do końca, jednak przeciwnik okazał się sprytniejszy. Tym razem Brodzki musi stoczyć walkę, a w grę wchodzi życie jego córki. Leon zostaje odsunięty od śledztwa, jednak zaczyna prowadzić go na własną rękę. Trwa wyścig z czasem, pogoń za Heraklitem i konfrontacja z przeszłością. I trudno coś więcej opowiedzieć żeby nie zdradzić szczegółów. A w Mgnieniu dzieje się sporo. Autor bardzo umiejętnie przypomina o wydarzeniach z powtórki, co czasami spowalnia akcję, ale też daje możliwość poukładania i odświeżenia sobie wydarzeń.

W Mgnieniu Brodzki zrobił się bardziej filozoficzny, śledzimy jego wewnętrzne rozważania i rozliczanie z własnym życiem i podejmowanymi wyborami. Początek nieco mi się dłużył, ale z czasem akcja nabrała tempa, zarwałam na lekturze dwie noce i czytając zakończenie wiedziałam, że Woźniak wszystko sobie dokładnie przemyślał. Ta historia składa się w logiczny i spójny ciąg. Samo zakończenie, podobnie jak Powtórka, zaskakuje i sprawia, że mamy ochotę na kontynuację. Całość trylogii zakończy Otchłań, nad którą autor właśnie pracuje.

Po raz kolejny Toruń to  mroczne i niebezpieczne miasto, chociaż tym razem ciekawym i dobrym zabiegiem jest częściowe przeniesienie akcji do Darłowa. Rozluźnia to nieco gęstą atmosferę. U autora poza samą fabułą liczy się także forma. Mam nadzieję, że kiedyś pokusi się on na napisanie powieści współczesnej, w której w pełni wykorzysta swój warsztat, gdyż mam wrażenie, że gatunek jaki wybrał nieco go ogranicza. W Mgnieniu ponownie można wyłapać rożne smaczki kulturowe i po raz kolejny Woźniak puszcza oczko do swoich kolegów po piórze. Nie chcę Wam niczego zdradzać, gdyż te nawiązania to naprawdę udane i fajne wstawki, które potrafią wywołać uśmiech.

Mgnienie to dobrze napisany i skonstruowany kryminał z elementami powieści sensacyjnej. Autor sprawnie kreuje fabułę, bawi się z czytelnikiem i dostarcza emocje.