Powtórka to prozatorski debiut Marcela Woźniaka. To historia, która byłaby idealnym scenariuszem filmu sensacyjnego, ale czy po lekturze książki będę miała ochotę na powtórkę do twórczości tego autora?

W Powtórce dzieje się bardzo dużo. To jedna z tych książek, w których akcja pędzi nieubłaganie, a gdy myślimy, że autor w końcu uspokoił tempo on tylko je podkręca. Jak wspomniałam na wstępie sama fabuła idealnie pasuje na scenariusz filmu sensacyjnego. Właściwie nie powinno nas to dziwić, gdyż autor jest absolwentem adaptacji scenariuszowej W Warszawskiej Szkole Filmowej.

Leon Brodzki w końcu doczekał się emerytury, jednak już pierwszego dnia przeszłość się o niego upomina, a komendant zmusza go do poprowadzenia jeszcze jednej, ostatniej sprawy, która bardzo przypomina historię sprzed lat. Brodzki przejmuje śledztwo dotyczące śmierci młodej kobiety, która wcześniej zdołała jeszcze urodzić dziecko, a której ciało powieszone w starym magazynie znalazł Tomasz Żołtko, młody policjant. Brodzki zaczyna nierówną grę z niejakim Heraklitem, ponownie mierzy się z demonami przeszłości, a równocześnie próbuje naprawić swoje relacje z córką i byłą żoną. Czas ucieka, a świeżo upieczony emeryt ma nie lada problem do rozwiązania.

Powtórka to jedna z tych książek, których nie da się streścić nie psując zabawy czytelnikowi. Zarys fabuły, o której czytaliście to niewielki wycinek tego, co stworzył Woźniak. Historia jest skomplikowana i na tyle wciągająca, że nie będziecie chcieli odłożyć książki dopóki nie dotrzecie do finału. A ten jest zaskakujący, szokujący i bolesny. Głównie dla Brodzkiego. Autor ma specyficzny sposób kreowania zarówno bohaterów, jak i miejsc. Toruń miasto pierników i Kopernika, staje się miejscem, w którym zaczyna grasować seryjny morderca. To miasto zbrodni i brutalności. Mroczna, zatęchła i gęsta atmosfera sprawia, że Toruń mimochodem staje się, nie tylko doskonale zobrazowanym tłem, ale też cichym bohaterem tej historii. Autor pokazuje, nie tylko, że ma bardzo dobry warsztat, ale także poczucie humoru. Puszcza oczko do czytelników, jak również to kolegów po fachu, zwłaszcza do Roberta Małeckiego, który debiutował jakiś czas temu (recenzja jego debiutu). W jaki sposób? Tego dowiecie się po lekturze Powtórki.

Sięgając po debiut, nigdy do końca nie wiem czego się spodziewać. Powtórka trzyma równe, szybkie tempo, jest dobrze napisana i potrafi zaskoczyć. Miejscami autor trochę przeszarżował, ale ostatecznie to naprawdę udany debiut. Czekam na kolejną część i spodziewam się niespodziewanego! 😉