niedziela, Luty 17, 2019

Mariusz Szczygieł, Nie ma (2018)

Nie ma Mariusza Szczygła znalazło się na mojej liście najlepszych książek 2018 roku. To jedna z tych pozycji, która na długo zapada w pamięć, i której lektura za każdym razem odkrywa w nas coś nowego.

A może nie ma takich słów, by w pełni opowiedzieć o tej książce? A może nie ma potrzeby o niej opowiadać? Może właśnie w tym nie ma skrywa się wszystko, w tej ciszy jaka nastaje po przeczytaniu ostatniej strony, w tym „dziękuję”, w tych historiach. Nie wiem czym jest moje nie ma, nie wiem czy wszystko to, co myślałam, że mam jest wystarczające, czy tylko mi się wydaje. Dużo znaków zapytania przyniosła lektura najnowszej książki Mariusza Szczygła o jakże wymownym tytule Nie ma. To zbiór przeróżnych opowieści, które swoją tematyką dotykają różnych problemów i podane zostały w różnych formach, takich idealnie pasujących do poruszanych historii. Czasem wystarczy jedno zdanie, które dogłębnie nas poruszy, a czasami nawet najdłuższa opowieść nie odda w pełni całej historii.

Nie ma to z jednej strony historie o braku, czyjejś nieobecności, wyobcowaniu, ale też o nadmiarze, poszukiwaniu sensu i tożsamości. W Nie ma bohaterami są zarówno ludzie, jak i przedmioty. I długo zbierałam się, aby Wam o tej książce opowiedzieć, i nadal myślę o małym chłopcu skatowanym przez swoją macochę, o zachowaniu, w którym nie ma miłości i szacunku, o pustce, samotności. O tym co mam, czego nie mam. Głęboka i refleksyjna. To jedna z tych książek, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i o której ciężko coś napisać nie mając poczucia pustosłowia. Może Nie ma trzeba przeczytać i przeżyć?

Lektura Nie ma zbiegła się w czasie, kiedy czytałam także Rejwach Mikołaja Grynberga i to dosyć zaskakujące połączenie, ale historie zawarte w Rejwachu niejako przywołały refleksje związane z książką Mariusza Szczygła. Bohaterowie Rejwachu coś mają, swoją tożsamość, która ich definiuje, jednak wielu z nich udaje lub nie chce się do tego przyznać, udają, że tego nie ma, że ich przeszłość i korzenie nie istnieją. I być może to zbyt dalekie powiązanie, jednak dla mnie było ono bardzo silne. A sam Rejwach porusza, te mikroopowieści pokazują okropieństwo świata, niemoc związaną z brakiem przynależności, poszukiwanie odpowiedzi na pytania, które niezwykle trudno znaleźć. To historie pokazujące jak następne pokolenia nie potrafią sobie poradzić z przeszłością ocalałych z zakłady swoich przodków.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE