Marta Mazuś, Historie dziwnych samotności (2019)

Samotność ma wiele twarzy. Czasem w akcie desperacji głośno krzyczy, czasami unika ludzi i woli zacisze swoich czterech ścian. O różnych samotnościach opowiada właśnie Marta Mazuś w swoim zbiorze reportaży.

Są książki, o których niezwykle trudno mi się pisze. Może dlatego, że boję się o to, by to co napiszę nie okazało się zbyt proste. Z drugiej strony nie wiem, czy potrafię ubrać w słowa wszystkie emocje i refleksje, które nasuwają mi się po lekturze. Jedną z takich książek jest właśnie książka Historie dziwnych samotności. To jest bardzo dobra rzecz. Pięknie napisana, z dbałością o język i formę, wyważona, jednak w tym wszystkim czuła opowieść o tym, co spotyka każdego z nas. W mniejszym lub większym stopniu. O samotności, próbach radzenia sobie z nią, o wykluczeniu, próbach dostosowania i o tym, że czasami warto odpuścić i spróbować oswoić się z własną samotnością.

Historie dziwnych samotności to zbiór reportaży o ludziach, którzy w swoim życiu doświadczyli, a niektórzy cały czas doświadczają samotności. klamrą spinającą wszystkie opowieści jest historia matki, której syn zabił 3 osoby i odbywa swoją karę w więzieniu. I wbrew pozorom samotność matki i próby zbliżenia się do syna sprawiają, że tworzy się miedzy nimi specyficzna więź a co więcej, matka przestaje postrzegać swojego syna jako mordercę. Jest też historia samotnego alkoholika. I w niej warto zwrócić uwagę na sposób jaki została pokazana. Początek książki Was zaskoczy! Nie będę Wam więcej zdradzać. Niemniej jednak wszystkie te historie stają się odzwierciedleniem tytułowych dziwnych samotności. Autorka dba o język, to niemalże literackie reportaże z anonimowymi bohaterami, z którymi czytelnik może się utożsamić. Bo samotność może dopaść każdego z nas, nie tylko, gdy jesteśmy sami na świecie, ale również, a może przede wszystkim, gdy otacza nas mnóstwo ludzi. Bo najgorszy rodzaj samotności to ten w tłumie, ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy, gdy w sercu jesteśmy potłuczeni i zagubieni.


Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE