Słonie w ogrodzie są literackim debiutem autorki. To opowieść o poszukiwaniu i definiowaniu własnej tożsamości, próbie przepracowania straty kogoś bliskiego a także rozliczenie się z własnymi doświadczeniami.

Słonie w ogrodzie to dosyć niepozorna, bo licząca zaledwie 140 stron historia, która jednak dotyka wielu ważnych tematów i przesiąknięta jest mnóstwem emocji. Impulsem do tej opowieści staje się śmierć ojca głównej bohaterki. Jej ostoi, definicji bezpieczeństwa i osoby, którą darzyła ogromną miłością. Jego odejście sprawia, że kobieta przez rok żyje w kompletnym zawieszeniu, z dnia na dzień, bez sensu. Poprzez strzępki wspomnień, które mieszają się z wydarzeniami życia codziennego próbuje zdefiniować siebie i rozliczyć się z przeszłością.

Rozpatrywanie wniosku o azyl trwało w naszym przypadku trzynaście lat. Przez trzynaście lat nie mogliśmy opuścić Szwajcarii. Przez trzynaście lat Baba nie mógł podjąć legalnej pracy. Przez trzynaście lat byliśmy wykluczeni. po trzynastu latach stałam się kobietą, a moi dziadkowie zmarli.

Słonie w ogrodzie to także, a może przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu własnych korzeni i tożsamości. To opowieść o wyobcowaniu, odrzuceniu, próbie dostosowania się do życia w innej kulturze. Tym samym narratorka wraca do swoich lat młodości w Kosowie, by następnie pokazać brutalną rzeczywistość życia w Szwajcarii, nieustanną walkę i oczekiwania na kartę stałego pobytu, próby przypodobania się rówieśnikom. To dosyć chaotyczna opowieść, która wymaga czasu i skupienia. Wiele z tych wspomnień jest wyblakłych i poszarzałych, wiele barwnych i nasyconych emocjami. Główna bohaterka zabiera nas do swojego świata, ale tak naprawdę do samego końca nie możemy być pewni na ile jej opowieść jest prawdziwa. To pewnego rodzaju gra z czytelnikiem, w której nie ma wygranych. Z drugiej strony Słonie w ogrodzie to opowieść o stracie, rozgoryczeniu i żalu. Subtelna, nieco intymna i smutna historia kobiety, która bardzo wcześnie straciła ważną osobę w swoim życiu. Dostajemy przeplatane wspomnienia małej dziewczynki z pełnymi smutku i tęsknoty przeżyciami dorosłej kobiety. Brak chronologii i imion głównych bohaterów sprawia, że ta książka ma wymiar uniwersalny i może być odzwierciedleniem życia wielu ludzi. Istnieją książki niejednoznaczne, pełne niedopowiedzeń, takie, które pozostawiają w nas wiele refleksji, sprawiają, że przy niektórych fragmentach musimy się nieco zatrzymać, do wielu z nich powrócić, by zrozumieć całą opowieść. I właśnie taką książką są Słonie w ogrodzie. Prozatorski debiut autorki piękny i smutny jednocześnie.