Strona głównaKsiążkiMikołaj Grynberg, Rok, w którym nie umarłem (2025)

Ostatnio opublikowane

Mikołaj Grynberg, Rok, w którym nie umarłem (2025)

Rok, w którym nie umarłem to moja druga książka autora, którą przeczytałam. Wcześniej przeczytałam tylko Rejwach.

Muszę powiedzieć, że trochę sceptycznie podchodziłam do faktu, że najnowsza książka Mikołaja Grynberga ma niecałe 140 stron, ale po lekturze mogę śmiało powiedzieć, że w tym minimum jest wszystko to, co potrzeba by ta historia mnie ujęła. O Roku, w którym nie umarłem opowiem Wam w ramach mojej współpracy reklamowej z Wydawnictwem Agora.

Zapiski z niespodziewanego końca i powrotu.

„Mikołaj napisał książkę o życiu. Bo jak się pisze o umieraniu, to jednak jest o życiu. Bardzo dużo miłości do życia jest w tej książce i sporo strachu przed śmiercią. Jest nawet o matematycznym wzorze na czas, który pozostał do dożycia. Jeśli zaś jest w tej książce sama śmierć, to tylko tych, co umarli. Niedawno, jak rodzice albo dziadkowie, albo dawniej, ci zabici w zagładzie. Poruszająca książka, trochę smutna, nawet gdy zabawna. Trzeba przeczytać.”
Andrzej Leder

Rok, w którym nie umarłem to jedna z tych książek, która daje do myślenia. Zabawna w tym całym smutku, który się z niej wylewa. To historia o tym, że nigdy nie wiem, jak długo przyjdzie nam żyć. O strachu, atakach paniki i mierzeniu się z nową rzeczywistością. To zapiski Autora, które robił podczas pobytu w szpitalu. Po zawale. To swego rodzaju odmierzanie czasu tego, który nam pozostał i tego, który minął. Życia przed i po. Sporo tutaj refleksji i celnych uwag o przemijaniu, kruchości i ulotności naszego życia i o tym, co mogłoby się wydarzyć, ale jednak jeszcze nie czas na to. Autor skupia się na upływającym czasie, stara się doceniać to, że żyje i z nadzieją, ale też obawą patrzy w przyszłość. To bardzo intymny obraz życia i śmierci tak bliski każdemu czytelnikowi. Napisana z czułością historia, która mogła przytrafić się każdemu. Okazuje się, że czasami wystarczy minimum treści, by przekazać maksimum emocji, refleksji i pewnego rodzaju spokoju mimo wszystko. Czytajcie! Polecam!

Marta Mrowiec
Marta Mrowiec
Czyta, pisze, biega, chodzi po górach, ogląda mecze i słucha rapu. Nietypowo typowa kobieta.

Komentarze

Najczęściej czytane