Nieco zdziwiła mnie przesyłka z najnowszą książką Nataszy Sochy. Głównie dlatego, że jest to lektura skierowana do dzieci. Co prawda metryka pokazuje, że dzieckiem już nie jestem, jednak przeczytałam i powiem Wam, że jeśli kiedyś będę mieć dzieci to z chęcią wrócę do przygód Zuli.

Książki Nataszy Sochy czytam z przyjemnością. Te, które skierowane są głównie do kobiet, jak chociażby ostatnia seria Matki, czyli córki. Nie wiem czy potrafię recenzować książki, dla których nie jestem targetem. Niemniej trochę na przekór w jeden wieczór wzięłam do ręki Zulę i porwanie Kropka i to była naprawdę fajna historia.

Zula, nasza główna bohaterka, to rezolutna dziewczynka, która posiada pewną umiejętność, a mianowicie jest czarodziejką. Kiedy jej rodzice muszą wyjechać leczyć dzieci do Afryki, Zula trafia pod opiekę swoich ciotek. Dosyć specyficznych kobiet, Heli i Meli, które mają te same umiejętności, co dziewczynka. W tej historii przewija się zatem świat realny z nieco magicznym, a Zula swoim zachowaniem bawi i uczy. Natasza Socha pod płaszczykiem zabawnej opowieści o przygodach małej dziewczynki przemyca kilka ważnych kwestii. Pokazuje, że czasami trzeba się wysilić, aby coś osiągnąć, że wiele rzeczy potrafimy, jeśli tylko chcemy, czy to, że przyjaciele w życiu powinni być ważni. Nie wiem, czy dzieci wyłapią takie refleksje, jednak jeśli zaproszą do lektury rodziców, to ci z pewnością zwrócą im na to uwagę.

Zula i porwanie Kropka to przyjemna historia. Początkowo chciałam ją komuś sprezentować, jednak postanowiłam, że zasili moją bibliotekę, wszak kiedyś może doczekam się swojego potomstwa, a wtedy z chęcią wrócę do przygód Zuli 😉


  • Zaciekawiłaś mnie, musze się jej przyjrzeć 🙂