Nie chcę czytać! #12

Dawno nie pojawił się wpis w tym cyklu. Wszystko przez to, że czytać chciałam, więc nie oglądałam filmów. W ostatnim czasie w ramach mojego wyzwania udało mi się obejrzeć kilka, o dwóch chciałabym Wam opowiedzieć. Chemia i Moje córki krowy to bardzo poruszające produkcje.

Chemia

Chemia to film trudny. Po pierwsze przez tematykę jaką porusza, po drugie przez sposób w jaki został nakręcony. Zarzucano mu przerost formy nad treścią, z czym nie mogę się zgodzić. Owszem uważam, że wizualizację i animacyjne wstawki były zbyteczne i właściwie przeszkadzały w oglądaniu, jednak całość mnie poruszyła. To film trudny, smutny i wywołujący mnóstwo emocji. Jeśli mam być szczera to dla osób wrażliwych to mniej więcej godzina płaczu. Film był dla mnie o tyle ważny i bliski, gdyż w zeszłym roku spędziłam 4 dni w szpitalu onkologicznym. Na szczęście u mnie była zmiana łagodna, jednak rozmawiałam z kobietami, widziałam ich cierpienie i to wszystko na długo we mnie pozostało. Miłość w tym filmie jest dziwna, dwoje ludzi: ona dzika i szalona on nieco oderwany od rzeczywistości. Ich miłość jest specyficzna, jednak nie na tyle silna by wszystko wytrzymać. Są momenty załamania, samotności, niezrozumienia. O ile o tym uczuciu jest sporo, więcej miejsca zajmuje choroba. I ten temat wypada o wiele lepiej. Autentycznie. Boleśnie.Najbardziej w człowieka trafiają te z pozoru prozaiczne czynności. Gotowane posiłków na zapas, trudne rozmowy o końcu, przygotowanie córeczki na możliwość pojawienia się nowej kobiety w życiu jej ojca. Poczucie humoru tam, gdzie nie powinno być? Nic z tych rzeczy to właśnie ono sprawia, że można lepiej radzić sobie z chorobą, oddala smutne wizje. A ich tych nie brakuje, w pewnym momencie Lena dosłownie wyje z bólu, strachu, samotności. Podobnie jej mąż. To jedna ze straszniejszych i smutniejszych scen. Tak naprawdę nikt kto nie spotkał się z tą chorobą nie jest w stanie sobie wyobrazić co ona niesie ze sobą. Chemia to film ważny, mądry i przerażająco prawdziwy.

Moje córki krowy

Film, w którym tematyka jest podobna. Choroba. Rak. W momencie, gdy matka ma wylew i trafia do szpitala rodzina nie radzi sobie z samotnością. W dodatku okazuje się, że ojciec ma raka mózgu. Dwie siostry, zupełnie różne od siebie radzą sobie z całą sytuacją po swojemu. Jedna z nich ucieka w alkohol, druga stara się nad wszystkim panować. I chociaż w filmie nie brakuje zabawnych momentów to de facto jest to bardzo smutna opowieść o życiu wielu z nas. Wiele scen wytyka nam naszą polaczkowatość. I chociaż nas bawią stanowią gorzką lekcję. Zapewne każdy spojrzy na ten film przez pryzmat własnych doświadczeń. Kinga Dębska celnie wyważyła tragizm i żart. Opara na własnych doświadczeniach historia staje się bliska widzowi, chwyta za serce i porusza. Kulesza, Dorociński a przede wszystkim Marian Dziędziel dali popis aktorskiego warsztatu.

Poprzedni artykułPo okładkach #8
Następny artykułNajpiękniejsze cytaty o miłości
- Advertisement -

7 KOMENTARZE

  1. Filmu pt „Moje córki krowy” nie miałam okazji obejrzeć, ale „Chemia” zawiodła mnie na całej linii. Mam absolutnie odwrotne uczucia niż Ty po obejrzeniu tego filmu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here