Przejechałyśmy razem ponad 2 tysiące kilometrów pociągiem, to jedna z tych książek, które czyta się długo, która zmusza do refleksji, a w dodatku jest pięknie i ujmująco napisana.

Życie Gregoriusa zmienia się, gdy pewnego dnia idąc do pracy spotyka na moście tajemniczą kobietę, która chce skoczyć z mostu,a przynajmniej tak to wygląda z boku. Okazuje się, że jest Portugalką. Gregorius postanawia zabrać ją ze sobą do szkoły, w której uczy. Kiedy wychodzi bez słowa z sali, mężczyzna postanawia rzucić dotychczasowe życie i wyruszyć do Lizbony. Po drodze w jego ręce wpada książka Amadeu de Prado, autora, którego życia zaczyna fascynować Gregoriusa i które chce poznać. tym samym rozpoczyna swoja specyficzną podróż, która okazuje się zaskakująca i pełna nieoczekiwanych wydarzeń.

Jeśli naprawdę jest tak, że możemy przeżyć tylko małą część tego, co się w nas znajduje – co dzieje się z resztą?

Dawno nie czytałam tak długo książki. Nie dla tego, że miałam z nią problemy. Wręcz przeciwnie. Po prostu czasem trafiamy na takie historie, które wymagają czasu, skupienia, naszej pełnej uwagi. Książki, które czytamy wolno, wracamy do fragmentów, zapisujemy zdania, rozmyślamy. Nocny pociąg do Lizbony jest właśnie taką książką. Angażującą, nie dającą o sobie zapomnieć, wiercąc dziurę w brzuchu. A to tego pięknie napisaną. Autor od pierwszych stron uwodzi słowem. Bohater wraz z poznawaniem Amadeu de Prado Gregorius lepiej poznaje także siebie. Otwiera się na nowe doświadczenia, poznaje swoje reakcje w różnych sytuacjach. To swoiste odkrywanie życia i swojego celu, podróż wgłąb własnych słabości, rozterek.

Z tysięcy doświadczeń, które zbieramy, najwyżej jedno wyrażamy w słowach – zacytował. – wśród wszystkich niemych doświadczeń kryją się te. które niezauważenie nadają naszemu życiu formę, barwę i melodię.

Nocny pociąg do Lizbony to niezwykła opowieść o poszukiwaniu sensu życia, stawianiu sobie fundamentalnych pytań, o samotności, sile uczuć i samotności. Napisana pięknym i soczystym, a także barwnym językiem. Nie jest to lekka lektura, jednak na pewno warta każdej minuty. Wyjątkowa podróż, które może nas definiować, pozwala na inne spojrzenie, czasem bardziej filozoficzne, na życie i wszystkie jego bolączki. W swojej książce autor pokazuje fascynację ludzkiej egzystencji, językiem i myśleniem.

Jeśli nie można brać ludzi za słowo, cóż innego można robić z cudzymi słowami?

Historia głównego bohatera, który z dnia na dzień porzuca swoje uporządkowane życie, by zrobić coś na pozór szalonego i niewytłumaczalnego,  pokazuje, że czasami warto wyjść ze swojej strefy komfortu, pytać, drążyć, poszukiwać odpowiedzi a tym samym poznawać siebie samych.