Piotr Adamczyk – Dom tęsknot (2014)

Po rewelacyjnym debiucie zatytułowanym Pożądanie mieszka w szafie, autorowi przyszło zmierzyć się z wydaniem drugiej książki. Wydawać by się mogło, że każdą kolejną książkę wydaje się coraz łatwiej. Nic bardziej mylnego. Jesteśmy nieustannie naznaczeni piętnem debiutu, do którego nas porównują. Stawiając wysoko poprzeczkę Pożądaniem, Piotr Adamczyk stanął przed wielkim wyzwaniem pisząc swoją drugą powieść.

Tym razem trafia w nasze ręce historia utrzymana w zupełnie innej konwencji i zawierająca zupełnie inny klimat niż jej poprzedniczka. Wraz z autorem przenosimy się do wrocławskiej kamienicy, w której historię opowiada nam mały Piotruś. Zaczyna się ona na kozetce u psychologa, gdzie trafił dorosły już Piotr, po tym jak w piaskownicy spalił książki i pamiątki (poniemieckie) oraz po strzelaniu do nich. Oprócz zalecanych wizyt u psychologa otrzymał wyrok w zawieszeniu oraz karę grzywny.

Właśnie tam, u pani psycholog dokonuje swoistej retrospekcji i rozrachunku z własnym życiem.  Na okładce widzimy uchylone drzwi, które zachęcają nas by wejść w tę opowieść całym sobą. By na moment zamieszkać w Domu tęsknot. By wreszcie zatracić się w opowieści Piotrusia. Akcja toczy się w powojennym Wrocławiu,  w poniemieckiej kamienicy pełnej bardzo różnorodnych lokatorów: od alkoholika Smoka po rodzinę żydowskiego pochodzenia usilnie to skrywającą. Każdy bohater został dokładnie scharakteryzowany, zindywidualizowany, każdy jest na swój sposób  niezwykły, miejscami wręcz dziwny. W tym tkwi ich urok. Posiadają cechy bliskie czytelnikowi, borykają się ze zwykłymi problemami, mają swoje nawyki i przyzwyczajenia. Kamienica ta skrywa także inne tajemnice, wypełniona jest skrytkami. Opowieść ma bardzo wiele perspektyw, opowiada wiele historii mieszkańców wrocławskiej kamienicy. Piotr Adamczyk zgrabnie przeplata losy wszystkich ich mieszkańców, które łączy tajemniczy kielich Lutra.

Mały bohater żyje zamknięty w świecie, którego do końca nie jest w stanie zrozumieć. W magicznej przestrzeni podszytej strachem, że pewnego dnia przyjdą Niemcy i każą im opuścić mieszkanie, bo przecież w środku wszystko do nich należy. Zdjęcia wiszące na ścianach,  niemieckie sukienki i płaszcze w szafie, a nawet przetwory w piwnicach. W dodatku matka Piotrusia usilnie wierzy w ich powrót, wręcz jest pewna, że powrócą. Wówczas, jej zdaniem, powinni zastać dom w takim samym stanie, ze wszystkimi swoimi rzeczami.

Świat tych wspomnień jest pełen magii, niedopowiedzeń, często niezrozumiałych dla małego chłopca zdarzeń, które próbuje on tłumaczyć sobie na własny użytek, co rodzi wiele humorystycznych sytuacji. Dodatkowo Dom tęsknot to opowieść o rodzącej się miłości. Wpierw dzieci, później nastolatków i dorosłych ludzi. O miłości takiej zwyczajnej, o miłości czasem niezrozumiałej, bolesnej, ale też dającej nadzieję. Wszystko to owiane historią, która podobnie jak to uczucie, czasem jest trudna i niezrozumiała. Autor połączył powojenną rzeczywistość z mitami i stereotypami. Adamczykowi udało się stworzyć niezwykłą mieszankę. To właśnie w tej wrocławskiej kamienicy łączy się ze sobą przeszłość z teraźniejszością, liryzm przeplata się z komizmem, wyniosłe, romantyczne sceny zderzają się z prozaicznymi zdarzeniami życia codziennego, a wzniosłe idee – z przyziemnymi potrzebami.

Dom tęsknot z debiutem autora łączy trafność spostrzeżeń oraz celność w opisie zachowań ludzi i ich relacji. I oczywiście świetny język. Doskonale skrojone dialogi oraz wyraziste postacie. Dostajemy elementy powieści historycznej, wplecioną w to specyficzną sagę rodzinną, postacie rzeczywiste oraz te fikcyjne i co najważniejsze całą gamę emocji. Uczucia podane w bardzo charakterystycznym dla  stylu autora, niedopowiedziane, metaforyczne, pozostawiające przestrzeń interpretacji dla czytelnika.

Mama zawsze dużo szyła i czasami na podłodze leżały igły strącone ze stołu. Przestrzegła, by na nie uważać, bo jak nadepnę, to mogą wejść w stopę i krwiobiegiem dopłynąć do serca. Okropnie się tego bałem. Teraz, gdy byłem większy, zrozumiałem, że trzeba uważać również na dotyk kobiecej dłoni, bo on także krwiobiegiem może dotrzeć do serca

W sposobie wyrażania uczuć przez autora tkwi niezwykła subtelność i wrażliwość. Jego trafność spostrzeżeń chwyta za serce, zwłaszcza tak kruche, jak kobiece. Łapie ulotność zjawisk i wciska je w piękne metafory.

Moje wymarzone miejsce na ziemi nie ma stałych współrzędnych geograficznych, przesuwa się wraz z tobą i jet dokładnie między twoim lewym ramieniem i uchem

Nie wiem, dlaczego ludzie mówią, że cuda się nie zdarzają. Przecież ty mi się zdarzyłaś.

Spójrz- mówiłem jej – jestem zbudowany tak, że doskonale mieszczę się w tobie. A kiedy ogarniam cię ramieniem, staję się idealną formą na twoje rozterki. Twoja dłoń chętnie chowa się w mojej. Pod obojczykiem mam takie wygodne miejsce, na którym będziesz mogła zasnąć. I zobacz, jaki spokój moje rozbiegane myśli znajdują między twoimi piersiami.

W dodatku autor potrafi być ironiczny, zupełnie jak w Pożądaniu. Z dystansem podchodzi do wielu spraw w pewnym miejscu pisze: z okazji przyjazdu Fryderyka zrobiło się w naszej kamienicy podniośle i wszyscy zaczęli opowiadać sobie o tęsknotach (…) Mogłaby powstać z tego opowieść o tytule Dom tęsknot. Początkowo powieść miała nosić tytuł Kielich Lutra (wyjawił autor w jednym z wywiadów), jednak to zbyt nawiązywało do twórczości Dana Browna i czytelnicy oczekiwaliby takiej historii. Cieszę się, że Adamczyk wybrał drugi tytuł. Dom tęsknot idealnie oddaje charakter powieści. To historia właśnie o domu i tęsknocie.

Jakby się nad tym głębiej zastanowić za ścianą każdego domu skrywają się sekrety i tajemnice szczelnie ukrywane przed światem. Tęsknoty, niespełnione marzenia, rozczarowania, choroby psychiczne, depresje, alkohol, przemoc… Każdy boryka się ze swoją codziennością nie raz trudną i bolesną. Podobnie jak bohaterowie kamienicy we Wrocławiu. Adamczyk odniósł się do problemów nam bliskich, jednak okrasił je nutką tajemniczości, powiązał z historią, legendami i mitami. I kolejny raz zachwyca trafnością spostrzeżeń o otaczających nas świecie i relacjach międzyludzkich. Wszystko podane eleganckim i wysmakowanym językiem. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę i zastanawiam się czym tym razem nas zaskoczy. Jak sam no końcu stwierdza jeden z bohaterów: powieść jest jak kobieta, powinna pozostawiać uczucie niedosytu – dobre historie kończą się tam, gdzie chcielibyśmy je zacząć…

Poprzedni artykułKwiecień 2015
Następny artykułNie chcę czytać! #1

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE