Przemysław Garczyński debiutuje Kelnerem. To zgrabne połączenie klasycznego kryminału z elementami komedii i powieści obyczajowej.

Jak wspomniałam na wstępie Przemysław Garczyński w swojej pierwszej książce zdecydował się na połączenie kilku gatunków. I tak oprócz klasycznego kryminału znajdziemy tutaj elementy komedii, czy powieści obyczajowej. Wszystko jest dobrze wyważone, dlatego każdy z czytelników znajdzie coś dla siebie. Fabuła została tak skonstruowana, abyśmy do samego końca nie wiedzieli kto tak naprawdę stoi za morderstwami, do których doszło w Poznaniu. Pierwszy zginął kibic Legii Warszawa, któremu zadano kilkadziesiąt ciosów nożem w klatkę piersiową oraz zmasakrowano twarz. Śledztwo prowadzi Jakub Wilczek, do pomocy ze stolicy został oddelegowany Wojciech Gót. Panowie stoją przed nie lada wyzwaniem, gdyż świadek, który znalazł zwłoki trafia do szpitala, a chwile później ginie młoda dziewczyna, córka znanej artystki. Wszystko wskazuje na to, że to robota Dantego, jak został nazwany morderca.

Kelner to kryminał, który czyta się bardzo szybko. Wpadamy w wir wydarzeń, kluczymy z policjantami i zastanawiamy się kto zabił. Ostatecznie autorowi udało się wywieźć mnie w pole, gdyż takiego zakończenia się nie spodziewałam. Garczyński w swoim debiucie przemycił sporo poczucia humoru, co może sprawić, że niektórzy spojrzą na jego debiut jak na komedię kryminalną. Poza samym śledztwem sportretował także życie osobiste policjantów, przez co niektórzy mogą zyskać w oczach czytelnika i równocześnie stają się bliżsi przez problemy, z jakimi boryka się każdy z nas. Na oczach czytelnika rodzi się coś na kształt męskiej przyjaźni między Wilczkiem a Gótem, chociaż początkowo nic na to nie wskazywało. Polubiłam tę dwójkę. Istotny jest również fakt, iż porusza on trudny problem jakim jest samobójstwo. Jak czytamy na okładce: Czy śmierć stanowi remedium na brak nadziei? To dosyć ważna kwestia, która powinna być nagłaśniana. A jaki związek zabójstwo ma z samobójstwem? Tego dowiecie się z lektury Kelnera.

Kelner to udany debiut. Trochę szkoda, że to historia tak naprawdę na jeden wieczór. Mam nadzieję, że autor pokusi się następnym razem o nieco dłuższą książkę. Będzie miał okazję, gdyż zakończenie tego debiutu nie pozostawia złudzeń. Ciąg dalszy nastąpi.