Remigiusz Mróz – właśnie to nazwisko przewijało mi się bardzo często w ostatnim czasie. Wpierw za sprawą Kasacji, później Ekspozycji. Po przeczytaniu Kasacji już wiem o co było tyle krzyku i mogę tylko żałować, że po twórczość Mroza nie sięgnęłam wcześniej.

Jeżeli śledzicie poczynania Remigiusza Mroza to wiecie, że jest to osoba niezwykle ambitna. Na swoim koncie, mimo swojego młodego wieku, ma 30 powieści, które jak możemy przeczytać na jego stronie, pozostało zredagować. Jest doktorem nauk prawnych, nałogowym biegaczem i miłośnikiem gór. Sam o sobie pisze tak:

Kim jestem? Zwyczajnym facetem, który dziennie musi napisać 10-15 stron i tygodniowo wybiegać jakieś 80km, by czuć się komfortowo.

Wszystko to wskazuje, że jest on osobą pracowitą i świetnie zorganizowaną. Do tej pory na rynku ukazało się 7 jego książek. Swoją przygodę z twórczością Mroza rozpoczęłam od Kasacji. I faktycznie była to jazda bez trzymanki, jak zapewniało mnie wiele osób. W Kasacji wszystko jest dopracowane, od bohaterów, przez dogłębnie przemyślaną fabułę aż po piękny język, jakim posługuje się autor. Dawno nie czytałam książki, w której autor tak dbał o język. Stanowi on wartość dodaną samej książki. Mróz zabiera nas w prawniczy świat szczegółowo tłumacząc jego zawiłości. Robi to jednak na tyle umiejętnie, by nas nie zanudzać sądowym żargonem i gąszczem przepisów prawnych w obrębie, których działa para prawników – Joanna Chyłka i Kordian Oryński – pracujący w kancelarii Żelazny&McVay. To kolejny duży plus Kasacji: Chyłka i jej niedoświadczony młody aplikant. Między nimi rodzi się specyficzna więź, która de facto wykracza poza ramy relacji patronka – aplikant. W pewnym momencie aż się prosi, by między tą charyzmatyczną dwójką rozwinął się romans. Zapewne wiele kobiet czytających Kasację liczyło na taki rozwój tej znajomości. Chyłka, jednak jest profesjonalistką, która nie miesza życia zawodowego z prywatnym aczkolwiek zdarzają jej się chwile słabości, które szybko tłumi. Młody aplikant – Kordian Oryński – przez Chyłkę zwany Zordonem to żółtodziób w świecie prawniczym, który zostaje rzucony na pożarcie lwom. W tym przypadku lwicy w postaci Chyłki. Wbrew pozorom duet świetnie się dogaduje. Sprawa, którą prowadzą jest z góry skazana na porażkę. Piotr Langer, którego bronią przez 10 dni przebywał zamknięty w mieszkaniu z ciałami dwóch osób, które zostały brutalnie okaleczone. Wszystko wskazuje, że jest on winny zarzucanych mu czynów. Obrońcy mają co do tego wątpliwości i starają się udowodnić jego niewinność. Chyłka – Zordon to duet, którego nie sposób nie lubić. Ona stanowcza, chłodna, zdystansowana on z kolei przerażony, niedoświadczony i zagubiony. Z czasem jednak ich relacje się ocieplają, a praca nad wspólną sprawą sprawia, że zaciera się granica pomiędzy nimi. Dzięki czemu czytelnik jest świadkiem ich współpracy i walki o swojego klienta. Polubiłam Chyłkę za jej cięty język, czasami niewyparzoną gębę i bezkompromisowość. To niezwykle silna kobieta, twardo stąpająca po ziemi, która czasami szybciej mówi niż myśli.

Sama fabuła jest wciągająca. Mróz zadbał by jego czytelnik z wypiekami na twarzy czekał na rozwiązanie sprawy. Kiedy wszystko wydaje nam się oczywiste i wyjaśnione autor postanawia nas zaskoczyć. Z jednej strony czułam się rozczarowana, gdy w kilku zdaniach zostało napomknięte o zakończeniu sprawy Langera, by po chwili pozostać w niemałym szoku. Panie Mróz tak się nie robi! Trzeba przyznać, że całość jest przemyślana i dopracowana. Autor zadbał o to, by wydarzenia, w których bierzemy udział były uzasadnione i w pełni celowe. Aczkolwiek niektóre sytuacje można poddać w wątpliwość, jak chociażby wykopanie zwłok przez dwójkę prawników. Czy szanowany prawnik podjąłby się tak ryzykownych działań? Zapewne nie, ale to w końcu jest Chyłka i Zordon!

Całość podana jest pięknym językiem. Mróz zadbał, by jego kryminał sądowo – prwaniczy był pełen dialogów z ciętymi ripostami, podszyty inteligentnym poczuciem humoru i przedstawiony na tyle jasno, by każdy laik mógł się w nim odnaleźć. Akcja pędząca bardzo szybko sprawia, że nie mamy kiedy się nudzić. Nie ma tutaj zbytecznych opisów czy tła obyczajowo – kulturowego. Jest Mróz w swoim żywiole.

Już w środę, 21 października premierę będzie mieć Zaginięcie, w którym duet Chyłka – Oryński powraca. Mogę Wam powiedzieć, że książka wciąga tak samo jak Kasacja, a Chyła jest w formie i jej język jest jeszcze bardziej cięty.