O tej książce można napisać bardzo dużo, można też nie napisać nic i po prostu zachęcić Was do przeczytania. To co zrobił Mróz przeszło moje oczekiwania. Ale czy to nie jest autor, po którym tak naprawdę nie wiemy czego się spodziewać?

Przewieszenie doczekało się najkrótszej recenzji, w krótkim aczkolwiek intensywnym życiu tego bloga. Przy Trawersie się zastanawiałam, a może tak napisać tylko: Przeczytajcie!!! Ostatecznie postanowiłam trochę opowiedzieć wam o zakończeniu serii z Forstem w roli głównej. Dlaczego? Autor złamał mi serce, a happy end w jego wykonaniu ma bardzo specyficzny charakter. Podczas lektury, w odniesieniu do relacji Forst – Szrebska w głowie siedziały mi słowa Pezeta z utworu Spadam: Nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze, Że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce.

Forst za wszelką cenę chce odnaleźć Olgę, wierzy, że ona żyje. Po tym jak trafił do więzienia ma związane ręce. Jednak Bestia nie odpuszcza i daje o sobie znać. W górach giną kolejne osoby, u których śledczy znajdują monety. Bestia bawi się Forstem i dzięki niemu ma szansę wyjść z więzienia, by stanąć z nim oko w oko. Tyle w dużym uproszczeniu, gdyż nie widzę sensu w streszczaniu Wam książki. Dzieje się sporo, pojawiają się postacie, które Was zaskoczą a sam finał, może tak jak mi, złamie serce, może Was rozczaruje a może będziecie zadowoleni. Jedno jest pewne, Mróz napisał świetną trylogię, a trzeci tom jest wisienką na torcie. Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że to właśnie jest typowe, mrozowskie zakończenie. To ostatniej strony trzyma nas w napięciu i szokuje. Do końca nie wiadomo czego się spodziewać, a to czego się spodziewamy jest zupełnie różne od tego co przygotował autor. Czapki z głów, Panie Mróz.

W odniesieniu do Trawersu istotna jest kwestia uchodźców, którzy stają się częścią tej historii. Dzięki temu, poza aspektem czysto kryminalnym, Trawers zawiera odniesienia polityczne i społeczne. Autor pokazuje brak tolerancji, rasizm, ale też zwyczajny strach przed napływem uchodźców. Stawia ważne pytanie, jak my, jako Polska, jesteśmy przygotowani na przyjęcie uchodźców oraz pyta o istotę człowieczeństwa. Gdzie jest granica?

Trawers ujął mnie również samym obrazem gór. Jeśli ktoś, tak jak ja, zna większość tras, o których wspomina autor to lektura przyniesie mu jeszcze większą radość. Jednak po lekturze tej trylogii to już nie będą te same wyjścia 😉 Co więcej w Trawersie język jest bardziej dopracowany. Po Rewizji, która nie oszukujmy się, do tej pory jest najsłabszą książką, obawiałam się co mnie czeka. Na szczęście autor wykazał się instynktem samozachowawczym i Trawers jest dopieszczony językowo.

Nie jest tak, że zakończenie serii to książka idealna. W Ekspozycji Forst uchodził niemal za człowieka niezniszczalnego, w Przewieszeniu zyskał ludzkie cechy a w Trawersie mamy swoistą mieszankę. Kto normalny po hipotermii i złamaniu otwartym wychodzi na własne życzenie praktycznie zaraz po odzyskaniu przytomności? Oczywiście Forst 😉 To takie małe zgrzyty w całej fabule. W kwestii Bestii w miarę zbliżania się do finału przypuszczałam kto za tym wszystkim stoi. Marna to jednak satysfakcja, gdyż zakończenie jak zwykle mnie powaliło. Wiecie, kobiece serce, w dodatku z dużą ilością przeczytanych romansów wyimaginowało sobie zupełnie inne zakończenie. Cóż Remigiusz Mróz ma swoją wersję happy endów, a może dla niektórych tylko endów. Jednak żeby dowiedzieć się jak potoczą się losy Szrebskiej i Forsta musicie sięgnąć po Trawers. A gwarantuję, że tutaj nic nie jest oczywiste. Przecież wiecie, że oczywiste zakończenie u Mroza to już zakrawa o oksymoron 😉

trawers mroz

Zakończenie serii z Forstem w roli głównej jest dokładnie takie do jakiego nas autor przyzwyczaił. Nieszablonowe i zaskakujące. Niby jest światełko w tunelu, które mogłoby zwiastować, iż to nie koniec naszych spotkań z Forstem, jednak może warto tak, jak napisał autor w posłowiu zostawić to, by historia toczyła się dalej w głowie każdego z nas. Równe, szybkie tempo, zwroty akcji, nietuzinkowe zakończenie, piękno gór w tle to tylko niektóre elementy, które przemawiają za Trawersem. Myślę, że się nie rozczarujecie.

  • Happy endy w wykonaniu Mroza są osadzone chyba w innym wymiarze… 🙂 Przyznaję, że ja nie oceniam „Rewizji” najsłabiej, dla mnie książki mają bardzo wyrównany poziom i jeżeli miałam wskazać jedną, odrobinę mniej angażującą, to byłoby nią „Zaginięcie”. Nie mniej jednak, zgadzam się z Tobą, że finał serii z komisarzem Forstem po prostu trzeba przeczytać 🙂

    • Dla mnie Rewizja była pisana trochę na kolanie, zobaczę jak kolejny tom, jeśli będę miała podobne odczucia to rozstanę się z Chyłką 😉 Co do zakończenia to hmm mrozowskie 😀

      • To ja nie odniosłam takiego wrażenia, ale liczę, że Chyłka stanie wreszcie na nogi 🙂

  • Jeśli chodzi o tę trylogię Mroza, to zatrzymałam się na pierwszej części, bo niespecjalnie mi przypadła do gustu. Bywa 😉

    • Tak, pierwsza część jest za bardzo przekombinowana, ale potem jest lepiej 😉

  • Nie przeczytam tego, jak Boga kocham, nie mogę się zmusić. Tak bardzo się boję, że stanie się coś, co mnie zniszczy, że Mróz wystawi na próbę moje nerwy po raz kolejny, że zakończenie mi się nie spodoba… Eh te dylematy 😉
    w każdym razie czekam na urlop i wtedy będę czytać choćby całą noc 😉
    PS. Chyba złamaniu otwartym koleżanko 😀

    • Złamanym otwarciu hmm nie wiem jak to wymyśliłam 😀 Poprawione 😉 mnie bolało serce po zakończeniu, ale kto wie może Tobie takie będzie odpowiadać, cóż Mróz jak Mróz nie wiadomo czego się spodziewać 😉

      • Zwróciłam na to uwagę, bo sama tak często przekręcam 🙂
        Na urlopie sprawdzę, teraz boję się zacząć bo grube toto, a będę pewnie czytać do upadłego 🙂

  • Wyborna recenzja i wyborne pytanie. 😀 Dzięki!

  • Powstrzymuje się by „Trawersu” nie przeczytać, „Przewieszenie” było genialne i ciekawość mnie zżera jak autor wyjaśni finał „Przewieszenie”, ale obawa przez losem jaki zgotował Forstowi, i że happy end w wydaniu Mroza to będzie trzęsienie ziemi a nie żyli długo i szczęśliwie, wzięły górę. Pozdrawiam.

  • Słowo w słowo

    Jestem właśnie po lekturze.. Recenzja bardzo trafna. Forst niczym James Bond 😉 książka warta czasu i pieniędzy. Lubię jak autor daje mi sprtyczka w nos… Myślę, że akcja rozwinie się tak i tak.. Albo się mile zaskoczę i autor jest nie przewidywalny albo rozczaruje i mam rację..czytam w wiem jak się książka skończy. Tutaj byłam bardzo mile zaskoczona. 😉