Finałowa część trylogii o Marku Benerze trzyma poziom i już od pierwszych stron autorowi udaje się wciągnąć czytelnika w swój świat. Jeśli jeszcze nie czytaliście najkrótszej recenzji to właśnie macie taką okazję. 

Mogłabym kolejny raz napisać, że Małecki potrafi świetnie wykreować swoich bohaterów i tak skonstruować akcję, że od książki trudno jest się oderwać. Mogłabym też napisać, że zarwałam dwie nocy, by odkryć co stało się z Agatą Bener. Potem mogłabym napisać, że świetnym zabiegiem było wypożyczenie Leona Brodzkiego znanego z książek Marcela Woźniaka. A na koniec wspomnieć, że kolejny raz Toruń ma swoje mroczne sekrety, które spędzają sen z powiek, nie tylko Benerowi. Nie będę tego wszystkiego pisać. Powiem jedno. Tę serię po prostu musicie przeczytać! A o wcześniejszych częściach przeczytacie tutaj i tutaj. Oprócz tego znajdziecie także wywiad z autorem.