Czasem ucinamy sobie z Paulą z bloga Rude recenzuje pogawędki. Dzisiaj przy okazji naszego święta rozmawiamy o kobietach, krwawych kryminałach czekoladzie i romantyczno-sentymentalnym podejściu do życia i literatury.

MM: Dzisiaj nasze święto, a więc może to dobra okazja żeby porozmawiać o tzw. literaturze kobiecej, chociaż muszę przyznać, że to określenie mnie bardzo denerwuje. Wiem też, że rzadko sięgasz po takie książki, dlaczego?

RR: Z literaturą kobiecą kojarzy mi się rozbudowany wątek miłosny, a on nie bardzo mnie interesuje, po prostu nie lubię czytać o uczuciach i o problemach miłosnych. Zdecydowanie bardziej kręcą mnie kryminalne zagadki i morderstwa. Dlaczego denerwuje Cię używanie takiego określenia?

MM: To trochę tak jakby wyznacznikiem literatury była płeć. Z drugiej strony pokaż mi dział w księgarni z literaturą męską? Nie lubię takiego kategoryzowania, chociaż wiem, że większość takich książek czytają właśnie kobiety. Sama często po nie sięgam. W takim razie może polecisz jakiś kryminał z kobietą w roli głównej?

RR: Ale chyba w księgarni nie znajdziesz też działu z literaturą kobiecą, a raczej obyczajową? Chociaż takie przybytki odwiedzam stosunkowo rzadko, a już szczególnie przy takich działach się nie pojawiam, więc nie będę mędrkować. Wszystko w życiu opiera się na podziale na płeć, więc nie widzę nic złego w tym, żeby i w książkach tak było. A przecież nie facet czytający obyczajówki ani kobieta czytająca kryminał nie jest niczym dziwnym. To w takim razie jak powinnam mówić na takie książki, żeby Cię nie denerwować?

Ostatnio przeczytałam całkiem niezłą książkę Michelle Frances, w której istotna była relacja między dwoma kobietami i to właśnie wokół nich wszystko się kręciło, chociaż to był akurat thriller psychologiczny, nie kryminał. Dla mnie to trochę telenowela, bo za dużo tych bab tam, ale książka warta polecenia.

MM: Literatura obyczajowa jest w porządku. W kwestii księgarni byłam ostatnio w jakiejś małej i był tam dział właśnie z literaturą kobiecą, ale to tylko nazewnictwo, więc nie będę aż tak czepialska. Jeśli jesteśmy już przy telenowelach, to w przypadku seriali też wolisz te kryminalne z facetami w rolach głównych?

RR: Facet nie musi być głównym bohaterem, ale jednak częściej oglądam te z wątkami kryminalnymi. Zdarza mi się wciągnąć w odmóżdżacze typu Gosspi Girl czy Pretty Little Liars, ale jednak wolę seriale typu Narcos albo Punisher. A jak jest z Tobą?

MM: A ja to jestem taka romantyczno-sentymentalna dusza. W kwestii seriali bywa różnie. Ostatnio oglądałam Mindhuntera, ale mnie nie porwał. Za to Grace i Grace już tak. Zaczęłam też serial hiszpańskiej produkcji Gran Hotel i W czasach wojny. Są tam oczywiście wątki miłosne, ale niezbyt mocno eksponowane. Może przez tę romantyczną duszę lubię te powieści obyczajowe, w sumie łatwo też się wzruszam, chociaż za dużo lukru i różowo-landrynkowych historii nie trawię. Na szczęście jest mnóstwo świetnych powieści obyczajowych. A jak jest z Dniem kobiet, świętujesz go jakoś specjalnie? Robisz coś dla siebie, kupujesz prezent od siebie dla siebie, czy raczej zostawiasz to panom z Twojego otoczenia?

RR: Mindhuntera oglądałam, bardzo mi się podobał i teraz muszę tylko wygospodarować wolną chwilę na przeczytanie książki. U mnie Dzień kobiet zawszę kręci się wokół mojej mamy, która akurat tego dnia ma imieniny. Sama nie czuję potrzeby specjalnego świętowania, dzień jak co dzień i obejdzie się bez prezentów. A Ty od swoich panów wymagasz czegoś konkretnego tego dnia?

MM: Tacie zdarza się kupić czekoladę 😉 a sama robię sobie prezent, w tym roku była to nowa płyta Ostrego. Dobra, szukałam pretekstu do zakupów 😉 ale jakoś specjalnie nie świętuję, chociaż może zakup książki byłby dobrym pomysłem? Co poleciłabyś Panom w tej kwestii?

RR: Ja panom polecę kwiatka albo właśnie czekoladę. Książki wolę kupić sobie sama, żeby chociaż były trafione. Nie mam żadnych oczekiwań, a przez to i pomysłów na ewentualne prezenty. Zresztą większość tych świąt jest bardzo komercyjna, więc znacznie bardziej cieszą mnie drobne upominki bez okazji. Często dostajesz książki w prezencie?

MM: Nie. i bardzo nad tym ubolewam. Rodzina i przyjaciele uważają, że mam już wszystko 😀 a z drugiej strony boją się, że kupią coś co faktycznie posiadam. Czasami zdarza się, że w ramach prezentu sama wybieram sobie tytuł. Tak naprawdę książki dostaję tylko od Ciebie na urodziny, czy święta. A jak to wygląda u Ciebie?

RR: Ja akurat książki też dostaję tylko od Ciebie, ale że pomagamy sobie trochę z wyborem, to one zawsze są trafione. Do prezentów od innych podchodzę tak, że jednak wolę dostawać wszystko poza książkami, bo tyle ich mam, że na dobrą sprawę więcej nie potrzebuję 😀 A skoro dostajesz prezenty na Dzień kobiet to rozumiem, że Ty na Dzień mężczyzn też sprawiasz prezenty?

MM: Tata dostaje czekoladę! Wydaje mi się, że jednak Dzień kobiet jest głośniejszym świętem i a ten Dzień mężczyzny jakoś tak przechodzi bez echa.

RR: No dokładnie, dlatego ja niczego nie wymagam, bo sama też zapominam 😉 A tak jeszcze przy okazji – robi Ci różnicę, czy autorem książki jest mężczyzna czy kobieta?

MM: Nie. Przy wyborze książek nie kieruję się płcią autora i jakoś nie odczuwam różnicy między męskim a żeńskim pisaniem w trakcie czytania. Mężczyzna może napisać dobrą powieść, a kobieta krwawy kryminał. Kwestia umiejętności, nie płci. Zgaduję, że Tobie robi to różnicę?

RR: Robi, chociaż to też może być siła sugestii. Krwawe kobiece kryminały? Jakieś przykłady? Bo chyba coś mnie ominęło!

MM: Od krwawych kryminałów jesteś Ty 😉 Wiesz o co mi chodzi, o taką ewentualność, nie jest powiedziane, że płeć ma wpływ na pisanie książek, chociaż zapewne tak jest. Kobiety z reguły są łagodniejsze, bardziej emocjonalne, delikatniejsze. Aczkolwiek ostatnio czytałam Seryjne zabójczynie i im daleko do takiego opisu.

RR: No ale Seryjne zabójczynie to już nie kryminał, a true crime. Wydaje mi się, że kobiety nie są w stanie napisać takiego kryminału jak mężczyźni, którzy – co ja osobiście bardzo cenię – skupiają się praktycznie tylko na zbrodni i okrojonym tle do niej. W kobiecych kryminałach przeważnie pojawia się rozbudowany wątek miłosny, społeczny albo jest po prostu delikatniej, bez takiego wow.

MM:Dlatego dobrze, że i mężczyźni i kobiety piszą kryminały, bo ja należę do osób, które jednak lubią kryminały z rozbudowanym tłem, które nie skupiają się wyłącznie na zbrodni, jak chociażby Małgorzata Rogala, czy Joanna Opiat-Bojarska. Swoją drogą naprawdę się od siebie różnimy, nawet w kwestiach książkowych! 😉 Wracając jeszcze do wątków seryjnych zabójczyń to często sięgasz po takie pozycje około reportażowe lub stricte reportaże o zbrodniach?

RR: Ostatnio, właściwie od początku tego roku, skupiam się na takich książkach. Odeszłam trochę od typowych kryminałów i thrillerów, chociaż nadal podczytuję je w międzyczasie. Dziwnie to pewnie zabrzmi, ale fascynują mnie ci mordercy i w tym przypadku mój apetyt rośnie w miarę jedzenia.

MM: Dobrze w takim razie, że daleko od siebie mieszkamy, bo czasami mówisz, że chcesz mnie zabić! 😉 czas kończyć pogaduszki, to co? Do następnego razu? Może tym razem o jakimś krwawym kryminale? 😉

RR: Ale najpierw musisz jakiś przeczytać 😉

MM: W takim razie przeczytam! 😉

Możecie też przeczytać naszą wcześniejszą rozmowę o Sekretnej kolacji. Mamy nadzieję, że jeśli już się wybierzecie to na całkiem normalną kolację! 😉 a po recenzje kryminałów zajrzyjcie do Rude recenzuje.