Strona głównaKsiążkiRudy Regał (Kate Brown, Plutopia)

Ostatnio opublikowane

Rudy Regał (Kate Brown, Plutopia)

Dzisiaj Paula przepytała mnie w kwestii Plutopii. Reportaż autorstwa Kate Brown czytałam dzięki księgarni nieprzeczytane.pl Sporo czasu zajęło mi jego przeczytanie, jednak lektura była satysfakcjonująca. Więcej o Plutopii w naszej rozmowie. Zapraszam.

Czytając opis Plutopii mam wrażenie, że opisywane w niej treści mają więcej wspólnego z powieścią sensacyjną niż reportażem. Czy jej wnętrze jest równie zaskakujące?

To reportaż kompletny, z mnóstwem zbadanych materiałów, przeprowadzonych rozmów. Bardziej jak powieść historyczna, niż sensacyjna, ale nie nudna i długa. Wprost przeciwnie, Kate Brown pisze bardzo obrazowo przemycając w treści wiele istotnych faktów. Czyta się naprawdę dobrze.

Czy treść Plutopii pisana jest językiem typowo naukowym? Miałaś jakieś problemy z jej przeczytaniem?

Jak wspomniałam wyżej Plutopia jest dobzre napisana. Nie miałam żadnych problemów. Jedyny problem to wielkość czcionki, ale zapewne to przez wadę wzroku miałam trudności w czytaniu. Na końcu znajduje się słownik pojęć, gdybyśmy mieli problem z jakimiś terminami, jednak tak jak wspomniałam na wstępnie nie miałam problemów. Mimo że jest to reportaż czyta się go jak dobrze napisaną powieść.

W treści autorka przedstawiła fakty zaczynając od samego początku fabryk. Czy ich początki zwiastowały w jakiś sposób czyhającą na rogu katastrofę?

Tak, wszystko jest przedstawione i opisane zgodnie z porządkiem chronologicznym. Tak, były oznaki, które mogły zwiastować katastrofę, jednak zaślepienie ludzi, chciwość i chęć wzbogacenia i przejęcia kontroli sprawiły, że wszystkie te oznaki były bagatelizowane. Wyniki badań fałszowane, a ludzie wykorzystywani. Wszystko to, jak wiadomo, miało tragiczne w skutkach konsekwencje.

Jak myślisz, dlaczego informacje o skażeniu środowiska zostały zamiecione pod dywan? Dla kogo to było niewygodne?

Dla władzy. Zazwyczaj jak jest coś niewygodne zostaje zamiecione pod dywan. Chodziło o duże pieniądze i przejęcie kontroli w gospodarce. Dominację. Liczył się efekt końcowy, czyli w tym przypadku odzwierciedlenie w przebiegu wydarzeń miało powiedzenie po trupach (dosłownie!) do celu. Wiele osób w wyniku napromieniowania straciło życie, wiele zmagało się z chorobami przez całe życie.

Wspomniana została katastrofa w Czarnobylu?

Tak.

Ciekawi Cię jak aktualnie wyglądają miejsca po katastrofie? Chciałabyś się tam wybrać na “zwiedzanie”?

Ciekawi, ale też przeraża. Nigdy nie myślałam, aby tam się wybrać. Ostatecznie obawiam się, że to co tam zostanę zbyt mocno utkwi mi w pamięci.

Lubię kiedy tego typu książki urozmaicone są zdjęciami. Czy w Plutopii jakieś znajdziemy? Co przedstawiają?

Tak, znajdziemy kilkanaście fotografii. Na nich zobaczymy pracowników fabryk, ich rodziny, miejsca z wiosek atomowych. Jest też kilka szokujących fotografii jak chociażby zdjecie z testu na zwierzętach na eksperymentalnej farmie w Hanfor.

Książka zdobyła wiele nagród. Myślisz, że słusznie?

Zdecydowanie. To bardzo ciekawa pozycja w kategorii reportażu. Pokazuje odwieczny wyścig zbrojeń pomiędzy USA i ZSRR, ale też jest próbą pokazania codzienności ludzi mieszkających na dwóch różnych półkulach, których połączyła zimna wojna. To kawał dobrej roboty. Wiele analiz materiałów źródłowych, wywiady z osobami, które do tej pory niechętnie mówili o swoim życiu. Poza tym pokazuje katastrofy atomowe w Oziorsku i Richland, o których zapewne niezbyt wiele osób słyszało. Zazwyczaj mówi się o wspomnianym Czarnobylu, czy Fukhusimie.

Kim były osoby, z którymi autorka przeprowadzała wywiad? Dlaczego bały się o siebie podczas udzielenia odpowiedzi na jej pytania?

Ludzie, którzy mieszkali w atomowych miastach lub znały osoby, które tam straciły życie. Znasz system panujący w Rosji, więc to chyba była ich główna obawa, że nawet po latach mogą zostać ukarani.

Twoim zdaniem autorka wyczerpała temat? Książka ma 600 stron, więc wiele już zostało powiedziane, ale czy to wystarczy?

Tak jak wspominałam na wstępie, dla mnie Plutopia to reportaż kompletny. Sam w sobie ma 500 stron, pozostałe to przypisy do materiałów źródłowych, z których korzystała autorka. Tym samym, jeśli ktoś będzie miał potrzebę by zagłębić się jeszcze bardziej w temat może z nich śmiało skorzystać i znaleźć dodatkowe materiały. Ale tak jak mówiłam te 500 stron daje nam całościowy obraz.

plutopia

A co myślisz o samym tytule? Mam wrażenie, że to sprytne połączenie słów pluton i utopia.

Tak właśnie jest! Ówczesne władze marzyły o stworzeniu utopii, której gwarantem miało być wytwarzanie plutonu. Jak widać utopia ciągle pozostaje tylko w sferze naszych wyobrażeń.

Jaki jest Twój stosunek do treści książki i samych katastrof teraz, po przeczytaniu Plutopii? Co czujesz po skończeniu tego reportażu? Co najbardziej Cię poruszyło?

Książka wzbudza wiele refleksji. Pozwala się zastanowić w jaką stronę zmierza świat, jak wielką moc mają władze oraz ile ludzie są w stanie poświęcić dla pieniędzy. Poruszył mnie los wielu osób, które przypłaciły życiem błęde decyzje i szalony wyścig zbrojeń.

Komu poleciłabyś sięgnięcie po ten tytuł?

Osobom, które lubią reportaże, to oczywiste. Ale też wszystkim tym, którzy interesują się historią, gdyż Plutopia to dobrze opracowany materiał historyczny. W dodatku Wydawnictwo Czarne zadbało o piękne wydanie.

Książkę kupicie w księgarni nieprzeczytane.pl

http://www.nieprzeczytane.pl/Plutopia,product961130.html

Marta Mrowiec
Marta Mrowiec
Czyta, pisze, biega, chodzi po górach, ogląda mecze i słucha rapu. Nietypowo typowa kobieta.

Komentarze

Najczęściej czytane