W marcu Regał obchodził 3 urodziny, tę samą rocznicę świętowała Paula z Rude recenzuje. Nasze małe święto stało się pretekstem do kolejnej rozmowy. Przeczytacie między innymi o początkach blogowania, upadku blogosfery i o tym, co dalej. 

RR: Marzec był miesiącem rocznic, co? Wybiła Twoja trzecia rocznica, ale i moja też, zaledwie kilka dni po Twojej. Publikując pierwszy post na blogu nie spodziewałam się, że uda mi się pielęgnować tę stronę przez tak długi czas, tym bardziej regularnie publikując posty. To jakiś totalny kosmos.

Założyłaś bloga z myślą, że on się kiedyś tak rozrośnie, że tyle ludzi będzie zaglądać na Twój regał szukając propozycji czytelniczych?

MM: Wiesz co, dla allaboutmusic.pl piszę już sześć lat, więc to dopiero rocznica! Odpowiadając na Twoje pytanie to chyba się nie spodziewałam takiego zainteresowania regałem. Chyba trafiłyśmy w dobry okres, kiedy blogosfera przeżywała boom, bo teraz odnoszę wrażenie, że nieco zwolniła. Tradycyjne recenzje odchodzą w zapomnienie, a liczą się głównie ładne obrazki w sm. Zauważyłam też, że wiele blogów, które stawiały pierwsze kroki w tym samym czasie co my już nie istnieje. Masz podobne odczucia?

RR: Tak! Cały czas obserwuję jak kolejne osoby rezygnują z prowadzenia bloga na pełny etat, że panuje takie ogólne zmęczenie materiałem. I rzeczywiście, pamiętam jak na samym początku, jak dopiero raczkowałam w blogosferze, wydawcom zależało na prowadzonych blogach, a teraz na dobrą sprawę w ogóle ich mieć nie trzeba – wystarczy sam Instagram. Podobno obraz wyraża więcej niż tysiąc słów. Kupiłaś kiedyś książkę przez to, że była dobrze promowana na Instagramie?

Tutaj znajdziecie Paulę na IG, a tutaj mnie 😉

MM: Zdarzyło mi się, że kupiłam, ale nie dlatego, że była promowana na IG, a dlatego, że własnie tam ją zobaczyłam. W zalewie premier nie jestem w stanie czasami wszystkiego śledzić, a zdarza mi się, że właśnie na IG dowiem się o czymś ciekawym. Też zaobserwowałam modę na zamykanie blogów, chodziło Ci to po głowie żeby przenieść się tylko na platformę jaką jest IG?

RR: No więc jednak cel osiągnięty. Wiele razy miałam myśli, żeby rzucić bloga w diabły, bo porównując wyświetlenia na Instgarmie i na stronie widzę kolosalną różnicę, właśnie na korzyść IG. No ale na dobrą sprawę założyłam go dla siebie, więc ostatecznie zawsze zostaje. Jak czuję zbyt dużą presję zwalniam tempo, publikuję rzadziej i jakoś to wszystko nadal, w miarę płynnie, idzie. A jak jest z Tobą? Skąd masz tyle czasu na pisanie na regał i jeszcze na allaboutmusic.pl?

MM: Sęk w tym, że odkąd się wyprowadziłam z domu nie mam tego czasu tak dużo. Miasto daje więcej możliwości, czy to kino, siłownia, praca też w tym okresie mocno mnie absorbuje i po cichu też chciałam wycofać się z pisania, ale tak trochę mi szkoda czasu i pracy włożonego w stronę. Jeszcze się waham, dałam sobie kilka tygodni na przemyślenie sprawy. Zobaczymy jak będzie. Mam wrażenie, że blogowo stoję w miejscu, chociaż z boku wygląda to inaczej. Chyba potrzebuje więcej przestrzeni, czegoś nowego, nowych wyzwań. Zastanawia mnie, czy gdybyś teraz zaczynała blogować nadal byłyby to książki? Jeśli tak, to zrobiłabyś coś inaczej? Podjęła inne decyzje?

RR: Ja w ogóle na samym początku miałam myśli o założeniu bloga urodowego, z kosmetykami, ale ta myśl szybko umarła w mojej głowie śmiercią naturalną. Nie żałuję, że poszłam w książki i przy okazji nie planuję żadnego przebranżowienia, blog zostanie taki jaki jest. Jeżeli miałabym szansę zrobić coś inaczej, to na pewno od początku traktowałabym go bardziej poważnie – zaplanowałabym jakąś lepszą nazwę, postarała się o fajne logo i szablon strony, a tak wszystko pojawiało się gdzieś w między czasie. Tak jak nad logotypem i wyglądem strony mogę pracować, tak nazwy już raczej nie zmienię. Teraz jednak najważniejszy jest dla mnie Instagram, bo dzięki niemu spełniam się jeszcze robieniem zdjęć, i to właśnie tu zastanawiam się nad poważnymi zmianami. Nie będę zdradzać szczegółów, bo sama jeszcze nie wiem jakby miało to wyglądać, ale nadal kombinuję. A co z Twoimi decyzjami, byłyby inne?

MM: Chyba nie, robię to może trochę po swojemu, czasem odwrotnie niż reszta, ale tak mi jest dobrze. U mnie logo, strona od początku były tak jak chciałam, logo później przeszło metamorfozę. Może jedynie FB nie byłby regałem, ale tak naprawdę to była wersja robocza  a potem uznałam, że jest całkiem fajna. Teraz mam wątpliwości, ale podobno FB niebawem przestanie się liczyć, już widać drastyczny spadek statystyk. Swoją drogę zwracasz uwagę na cyferki? Analizujesz statystyki?

RR: Na Instagramie tak, na stronie i FB nie. Analizowanie to chyba za duże słowo, ale sprawdzam co przyjmuje się lepiej, co gorzej, kiedy obserwatorzy do mnie zaglądają itd. Dużo czasu na to schodzi, ale nie marudzę. Z jednej strony nie mam parcia na szkło i nie potrzebuję miliona obserwatorów do szczęścia, ale z drugiej fajnie widzieć, że moja praca jest doceniana i profil chociaż trochę się rozwija. Jak jest u Ciebie?

MM: U mnie podobnie. WordPress ma dosyć czytelne statystyki, więc czasem je analizuję, ale to chyba też trochę zboczenie zawodowe i przywiązanie do cyferek 😉 Przez 3 lata piszesz o książkach, nie kusiło Cię nigdy, aby samej coś napisać?

RR: Jak krew z nosa idzie mi pisanie opinii o książkach, więc zupełnie nie myślałam o tym, żeby napisać coś swojego. To zdecydowanie nie dla mnie. A jak z Twoimi zapiskami do szuflady?

MM: Leżą na jej dnie. Ostatnio brakuje mi czasu, więc pisałam dawno dawno temu, ale mam plany wrócić do regularnego pisania. Lubię to równie mocno, jak czytanie, więc nie wiem, jak to pogodzę. Na szczęście nie mam żadnych deadlinów, więc wszystko zależy ode mnie. Swoją drogą mówimy, że blogi zostają zamknięte, że ludzie wolą oglądać zdjęcia, a Ty czytasz blogi? Szukasz recenzji danej książki?

RR: Mam kilka swoich ulubionych stron, na które raz na jakiś czas wchodzę. Wiesz, tak popatrzeć i poczytać, co tam się nowego dzieje. Recenzji szukam przeważnie przed zakupem książek, których nie jestem pewna, czy mi się spodobają. Zaglądam najpierw na lubimyczytac.pl, a później szukam na blogach. A jak jest z Tobą?

MM: a ja nie mam zbytnio czasu. Podobnie jak u Ciebie, mam stały zestaw blogów, na które zaglądam. Recenzje czytam rzadko, czasem oglądam filmy na YT dotyczące książek. A właściwie chętniej czytam i oglądam posty i filmy okołoksiążkowe, a nie recenzje. Myślisz, że te wszystkie posty o zapowiedziach, nowościach u kogoś w bibliotece, unboxingi i inne wpisy są potrzebne? Czy to bardziej zapychacze?

RR: Wydaje mi się, że to zapychacze, ale ja akurat je lubię – szczególnie posty z zapowiedziami. Zresztą często największą albo prawie największą popularnością na mojej stronie cieszą się przygotowywane przeze mnie posty właśnie z zapowiedziami, więc ewidentnie ktoś tam zagląda i komuś też jest to potrzebne do szczęścia. Nowości i podsumowania też kiedyś robiłam, ale przede wszystkim teraz nie mam czasu tego wszystkiego u siebie pilnować i spisywać wszystkie przychodzące do mnie książki, teraz wolę wykorzystać ten czas na czytanie.

A przy okazji tych zapychaczy – co myślisz o blogach, na których jest więcej postów około książkowych niż samych opinii?

MM: Sama nie znam takich blogów, a skoro takie funkcjonują widocznie są potrzebne. Zresztą patrząc na najczęściej czytane wpisy widzę, że recenzje są na szarym końcu. Kto wie, może za jakiś czas całkiem odejdą do lamusa i nie będą już potrzebne? Tylko co wtedy będziemy robiły?

RR: Ja akurat czasami robię obchód po blogosferze i wpadam na takie strony. Czasami mam wrażenie, że służą jedynie autorowi strony w wyłudzaniu książek od wydawców. Ale potrafię sobie wyobrazić czas, że recenzje nie są już potrzebne, a my zamiast pisać możemy dwa razy dłużej czytać!

MM: Sprawa wydawców i agencji PR to jest temat na osobna rozmowę, ale perspektywa z dwa razy dłuższym czytaniem mi odpowiada!

4 KOMENTARZE

  1. Jest też możliwe, że te osoby, co z wami zaczynały tak jak ja – zupełnie stare blogi skasowały i zaczęły od nowa inaczej dla większej inspiracji :D. Ja już chyba z sześć lat bloguję, a na tym obecnym blogu to jeszcze nawet nie roczek :D.

  2. Nie zgodzę się, że recenzję na blogach idą w odstawke. Po sobie i po blogu widzę, że właśnie recki mają zdecydowanie większą popularność niż wpisy okołoksiążkowe, ale może to od bloga zależy i podejmowanych tematów?
    Jednak uważam, że zapowiedzi są zdecydowanym zapychaczami. Nigdy do nich nie zagłądam, bo uważam je za stratę czasu – wolę w tym samym momencie wejdę na strony o zapowiedziach książkowych czy datach premiery. 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here