Sarah Moss – Nocne czuwanie (2017)

Nocne czuwanie to rozprawa z macierzyństwem, ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Bolesna, dosadna, bardzo życiowa.

Czasami zdarza mi się rozpocząć recenzję od oceny wydania książki. W przypadku Nocnego czuwania można się zachwycić. A kiedy zaczniecie czytać zachwycicie się kolejny raz. Autorka ma dar pięknego ubierania w słowa, na pozór prostych rzeczy. Język jakim operuje jest niezwykle plastyczny i wyrafinowany, jednak daleki od egzaltacji. Nocne czuwanie to szczera i bolesna opowieść o macierzyństwie, dojrzewaniu do roli matki, poszukiwaniu spełnienia i o małżeństwie, w którym czasami bywa niezwykle ciężko. Całość dopełnia mroczna zagadka sprzed lat wokół, której autorka stworzyła fabułę.

Akcja rozgrywa się na niewielkiej, bezludnej wyspie Colsay. Tam przenosi się rodzina Cassinghamów, by spędzić lato. Oboje oddają się pracy naukowe. Giles całe dnie obserwuje maskonury, z kolei jego żona, Anna, pisze książkę, której tematyka związana jest z  dzieciństwem w Wielkiej Brytanii w drugiej połowie XVIII wieku. Choć pisze może być określeniem na wyrost. Stara się pisać w każdej wolnej chwili, czyli przy dwójce dzieci zazwyczaj jest to późny wieczór lub noc. Anna poprzez tę publikację ma nadzieję na łatwiejsze znalezienie pracy po urlopie macierzyńskim. W międzyczasie na swojej posesji odkrywają szczątki małej dziewczynki, której śmierć jest zagadkowa, a którą Anna, próbuje rozwiązać na własną rękę. I tak naprawdę spodziewałam się, że to właśnie ten motyw będzie stanowił trzon tej opowieści, a jest tylko tłem to rozprawy na temat macierzyństwa i roli matki w życiu swoich dzieci.

Autorka pokazuje, że bycie mamą dwójki dzieci zazwyczaj nie jest usłane różami. Natłok obowiązków sprawia, że Anna jest przemęczona, rozczarowana i rozgoryczona, co ostatecznie ma negatywny wpływ na jej małżeństwo. Giles, który stara się pomagać, czasem wręcz przeszkadza. Moss pokazuje życie, z którym wiele par ma do czynienia każdego dnia. Proza życia bywa uciążliwa. Współczesna kobieta zazwyczaj czuje na sobie ciężar oczekiwań. Z jednej strony, że zadba o ciepło ogniska rodzinnego, a z drugiej (w wielu przypadkach) będzie pracować i się realizować. To bywa trudne i obciążające. Jednak takie równomierne skrzydła aktywności na dwóch płaszczyznach życiowych sprawiają, że kobieta ma zawsze plan B. Jeżeli coś nie wychodzi w życiu to realizuje się w pracy i odwrotnie. Anna nie pracowała i bardzo jej tego brakowała, próbowała ciągle być na bieżąco i starała się ukończyć książkę, co przy dwójce dzieci okazało się nie lada wyzwaniem.

Poza rodziną Cassinghamów poznajemy też inne małżeństwo z dorastającą córką, która nie potrafi dogadać się z rodzicami. Autorka zgrabnie zobrazowała przysłowie mówiące o tym, że małe dzieci wiążą się z małymi problemami, a duże z dużymi. Zoe czuje się niekochana przez matkę, a ta usilnie próbuje na nią przenieść swoje ambicje. To również niezwykle częsty problem w wielu rodzinach.

Hermetycznie zamknięta wyspa skrywa w sobie wiele tajemnic. Od maleńkich zwłok, aż po rodzinne sekrety, niedomówienia i problemy. Nocne czuwanie to książka, w której poza treścią liczy się też forma. Moss ma doskonały warsztat, który potrafi wykorzystać opowiadając nam o życiu. Tylko tyle albo aż tyle. To dosyć niespieszna, lekko filozoficzna historia o zawiłych relacjach małżeńskich, rodzicielskich czy tych nawiązywanych z osobami, które dopiero poznajemy.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE