Nie wiem, jak to się stało, ale do tej pory nie miałam okazji czytać powieści autorstwa Sylwii Kubik, tak więc Dziki Zachód był moją pierwszą książką autorki, którą przeczytałam.
W Dzikim Zachodzie, jako pierwsze zachwyca wydanie. Przepiękne barwione brzegi, w środku zdobienia i ilustrację. Muszę przyznać, że to bardzo dopracowane wydanie. A jak z zawartością? O niej opowiem Wam w ramach mojej współpracy reklamowej z Wydawnictwem Flow.
Koniec wojny był początkiem wielkiej zmiany w życiu mieszkańców Wołynia. Musieli opuścić ziemie, które kochali, i ruszyć na zachód, by tam budować swoją przyszłość. Nie chcą się rozstawać ze swoimi domami i ze wszystkim, co od pokoleń wpisywało się w ich tożsamość, ale nie mają wyjścia – muszą ruszyć w długą podróż w nieznane. Pociesza ich myśl, że u kresu drogi czeka na nich poniemiecki dobrobyt, o którym wcześniej nawet nie mogli śnić.
Okazuje się jednak, że obietnice, którymi ich karmiono, nijak się mają do prawdy. Trafiają w miejsce, które kojarzy im się z Dzikim Zachodem – zrujnowaną krainą bezprawia, gdzie grasują hordy szabrowników, bezkarna Armia Czerwona wywozi wszystko, co ma jakąkolwiek wartość, a do tego dochodzą spory z innymi osadnikami. Sam teren też wygląda zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażali. Jak okiem sięgnąć ciągną się bezkresne płaskie połacie, które przed uprawą trzeba najpierw osuszyć. Nie jest to wymarzona sceneria, by rozpocząć nowe życie. Co zrobią? Zostaną i będą walczyli z przeciwnościami losu czy pojadą dalej, szukać gdzie indziej swojego miejsca na ziemi i upragnionego spokoju?

Osadnicy na Żuławach to nowy cykl autorstwa Sylwii Kubik. Wiemy już z informacji zamieszczonej na skrzydełku pierwszej części, że na pewno doczekamy się drugiego tomu, który będzie nosił tytuł Nowe nadzieje. Zanim jednak nasi bohaterowie doczekają się nadziei na lepsze czasy muszą zderzyć się z brutalną rzeczywistością. Wpierw z opuszczeniem swoich domów i pozostawieniem ziemi, którą kochali. A później z tym, co zastali w nowym miejscu i co nijak miało się do obiecywanego dobrobytu. Z każdej strony zagrażało im niebezpieczeństwo, ziemia wymagała sporo pracy, by zaczęła przynosić plony, a oni zmęczeni ciągłą tułaczką musieli mierzyć się z wieloma problemami dnia codziennego. Osadnicy na Żuławach to powieść historyczna, w której jest sporo smutku, rozpaczy, ale też bohaterowie starają się ciągle szukać nikłych przebłysków nadziei, że jeszcze wszystko się dobrze ułoży. To poruszająca historia, z takim zakończeniem, że od razu chce się drugi tom! Sylwia Kubik zabiera nas na Żuławy, które stają się cichym bohaterem tej opowieści, tak jak pewnie dom. Niecierpliwie wypatruję już kontynuacji, a Wam polecam wybrać się z autorką w tę wyjątkową, chociaż trudną podróż na Żuławy. Jestem pewna, że zostawicie tam kawałek serca, jak nasi bohaterowie.