Sylwia Trojanowska – A gdyby tak… (2018)

Bohaterkami najnowszej książki Sylwii Trojanowskiej są kobiety po przejściach, pewnie kilka lat młodsze od mojej mamy, doświadczone i wciąż szukające szczęścia.

Zuzanna nie może mieć dzieci i jest po rozwodzie, jej małżeństwo rozpadło się jakiś czas temu. Spotyka się od czasu do czasu z Grzegorzem, który jest w niej zakochany, jednak kobieta nie potrafi go pokochać. Jej przyjaciółka Alina też jest po przejściach i teraz na nowo próbuje ułożyć sobie życie. Wydaje się, że tylko Anna ma poukładane i szczęśliwe życie, jednak jak się okazuje do czasu tak jest. Trzy kobiety połączone przyjaźnią wspierają się i pomagają sobie. Najbarwniejszą postacią jest Alina, która ma cięty język i potrafi w dosadny sposób sprowadzić na ziemię swoje przyjaciółki. Kiedy w życiu Zuzanny pojawia się Aleksander, dawna miłość ze studiów kobieta boi się na nowo mu zaufać zwłaszcza, że jego zachowanie bywa dwuznaczne i często stawia ją w niezręcznych sytuacjach. Ich relacja komplikuje się jeszcze bardziej i kobieta będzie musiała podjąć ważną decyzję, która na zawsze może odmienić jej życie, które i tak do tej pory mocno ją doświadczyło.

Sylwia Trojanowska potrafi zaskakiwać czytelnika. Nawet nie podejrzewałam, że w takim kierunku może zmierzać fabuła. Niejednokrotnie mnie zaskoczyła i chociaż, niektóre wydarzenia możemy odbierać jako nieco przerysowane to znając nieprzewidywalność życia całkiem możliwe, że mogłyby się one wydarzyć. Autorka pokazuje jak duże znaczenie w naszym życiu ma przyjaźń. Skupia się na tym, by udowodnić, iż wartość kobiety nie powinna być mierzona jej predyspozycjami do zostania matką, chociaż to czasami bywa trudne zwłaszcza dla tych kobiet, które borykają się z niepłodnością i uważają się za wybrakowane.

Czytając najnowszą książkę Sylwii Trojanowskiej, gdzieś z tyłu głowy miałam pytanie: Gdyby, czy istnieje smutniejsze słowo? Nauczyliśmy się często snuć alternatywne wizje naszego życia, bujając w obłokach zamiast podejmować decyzje, które mogą wiele zmienić. A gdyby tak… pokazuje, że życie bywa przewrotne i nieprzewidywalne i czasami trzeba mocno rozpychać się łokciami, aby być szczęśliwym. Najnowsza książki autorki to przewrotna opowieść o kobiecej przyjaźni, poszukiwaniu miłości, rodzinnych tajemnicach i dojrzewaniu do walki o własne dobro i szczęście.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE