Chrobot porusza, pokazuje życie jakiego nie znamy i losy 7 bohaterów, którzy nie miały wpływu na to, gdzie się urodzili. To jedna z tych książek, po których przestaje się narzekać na swój kraj i można na niego spojrzeć nieco przychylniej aczkolwiek nie do końca.

Chrobot to przede wszystkim opowieść o ludziach. Siedem rożnych historii opowiedziane z perspektywy osób mieszkających w przeróżnych częściach globu. Uganda, Zimbabwe, Japonia, Finlandia, USA, Kolumbia, Indie. Naszych bohaterów poznajemy, gdy są małymi dziećmi i podążamy wraz z nimi w stronę dorosłości. Przyglądając się ich problemom, decyzjom i miejscom w jakich się pojawiają. Z jednej strony to jest ich zwykłe i proste życie, a z drugiej to niezwykła podróż, pełna fascynacji i próba spojrzenia na ich życie z szerszej perspektywy. Co ciekawe to zaledwie wycinek świata w jakim żyjemy, różnych kultur, tradycji, wierzeń i przekonań. Rożnych problemów, doświadczeń i krzywd. Różnych radości, sukcesów i marzeń. Wycinek. Małe elementy składające się na pewien obraz świata. Bo te historie mogłyby opowiadać i pokazywać zupełnie inny świat, gdyby ich bohaterami zostały inne osoby. Tak więc mamy okazję nieco „podglądnąć” życie 7 bohaterów, a to czego się dowiadujemy często może nas przerazić i sprawić, że docenimy, to gdzie przyszło nam się urodzić i żyć. Serio.

Co ciekawe Chrobot od szczegółu, jakim w tym przypadku jest życie wybranej siódemki osób, przechodzi do ogółu próbując pokazać życie i problemy zbiorowisk w danych krajach, a nawet pochyla się nad problemami globalnymi. Takie spojrzenie sprawia, że czytelnik poszukuje przyczyn i skutków zaistniałych sytuacji, jest zmuszony do wielu przemyśleń i wyciągnięcia wniosków. Życie Juanity, Reilly’ego, Marggie, Caseya, Miki, Kanae i Madhuri przeplata się w Chrobocie pokazując różne etapy ich życia. Początkowo wydawało mi się to chaotyczne i zastanawiałam się, czy nie lepiej było opisać każdą z tych historii od początku do końca. Dopiero później dostrzegłam zalety takiej konstrukcji. takie zestawienie sprawia, że świetnie widać różnice kulturowe, społeczno-gospodarcze i polityczne. Każdy etap z życia u bohaterów wygląda inaczej, podejmuje on inne decyzje i zmaga się z innymi problemami. I właśnie to zostało dobrze sportretowane. Wszelkie dysproporcje, diametralne różnice w wychowaniu, inne podejście do życia.

Czytając Chrobot możemy skonfrontować to co wiemy o świecie albo to co wydaje nam się, że wiemy z rzeczywistością normalnych ludzi, takich jak my tylko żyjących w innym kraju, na innym kontynencie. Bieda, głód, koncerny farmaceutyczne, wyzysk, szwalnie w Bangladeszu, przemoc, rasizm. O tym wszystkim wiemy, co jakiś czas słyszymy w mediach, czasem próbujemy coś zrobić, by tym ludziom było lepiej. Na pewno? Michniewicz nie ocenia, ale boleśnie daje do zrozumienia, że pewne procedery dzieją się poprzez ciche przyzwolenie przeciętnego Kowalskiego. I Polska też w tym macza palce. Na koniec uderza w nas zakończenie, które pokazuje, że perspektywa może się zmieniać, że czasem to co widzimy może być zakłamaną rzeczywistością. To nie jest wygodna lektura, to jedna z tych pozycji, która uwiera i pewnie jeszcze długo po lekturze będzie uwierać.

Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata to opowieść o człowieku, który nie ma wyboru na środowisku, w którym pojawia się na świecie. To historie o miłości, poszukiwaniu szczęścia, a może tylko tego, by przetrwać. Amerykański sen zestawiony z afrykańską biedą. Konsumpcjonizm z permanentną biedą.

Ty też uprawiasz magię, pisząc tę książkę. Zmieniasz zwykłych ludzi w wyjątkowych, nadajesz ich życiu zupełnie nowe znaczenie. I to w życiu, które im samym może nie wydawało się szczególnie interesujące. Słowem stwarzasz coś nowego. Coś z niczego.

Piszę o tym, co wydarzyło się naprawdę.

Ale powstaje świat, który istnieje tylko w głowach twoich czytników. A oni w niego wierzą jak w prawdziwy.