Alibi na szczęście, Krok do szczęścia i Zgoda na szczęście to powieści, którymi Anna Ficner- Ogonowska zadebiutowała wśród polskich pisarzy. Był to debiut mocny i udany. Na sukces powieści wpłynął głownie fakt, iż stają się one niezwykle bliskie w momencie czytania. Zapewne dlatego, że opisują to co nas otacza –  rzeczywistość, zwyczajny świat, zwyczajne problemy i rozterki. A tu? Jak to na ziemi. Walka. Z codziennością, samotnością, wiatrem, nastrojami, bezsilnością…życie… czekanie…

Przygodę z trylogią rozpoczynamy od Alibi na szczęście. Tam poznajemy naszych głównych bohaterów Hanię, która po ciężkich przeżyciach nie umie cieszyć się życiem oraz Mikołaja, który usilnie próbuje do niej dotrzeć. Hania w wyniku wypadku samochodowego straciła całą rodzinę – rodziców oraz świeżo poślubionego męża. Dotyka ją tragedia, z którą nie umie się pogodzić, i której nie potrafi zrozumieć. Pomaga jej w tym przyjaciółka Dominika, którą już od pierwszych stron możemy polubić za jej spontaniczność i cięty język.

Ci, którzy odchodzą pierwsi,mają dużo lepiej. Ci, którzy zostają, muszą być bardzo silni, żeby przeżyć samotność.

Każda śmierć bliskiej nam osoby sprawia, że nie potrafimy się cieszyć. Trudno wyobrazić sobie jak czuje się osoba, która w jednej chwili została sama. Hania przez to przechodzi a my jej w tym towarzyszymy. W nieprzespanych nocach i koszmarach sennych, widzimy jej zapłakane oczy, czujemy samotność i lęk.

(…) życie człowieka składa się z tysięcy epizodów. Jednak tylko jeden z nich jest naprawdę ważny i zmienia całe życie. Mądrość życiowa polega na tym, żeby go nie przeoczyć wśród całej reszty.

Na drodze Hani pojawia się Mikołaj, pech chciał, że jej mąż również tak miał na imię. Mikołaj długo i uparcie próbuje zaskarbić sobie zaufanie u Hani, przełamać jej strach przed szczęściem, sprawić by choć na moment się uśmiechnęła. Trudno uwierzyć, że zdarzają się tacy mężczyźni, którzy tak długo starają się walczyć o kobietę. Mikołaj jednak się nie poddaje. Całą znajomość ubarwia swoją osobą niepokorna i niesamowita Dominika, która stara się by Hanka wreszcie stanęła na nogi. Ponadto Hania może liczyć na Panią Irenkę, którą odwiedza nad morzem, gdzie wśród odgłosów fal próbuje ukoić swoje rozdarte serce. Krok do szczęścia i Zgodna na szczęście opowiadają dalsze losy Hani, która powoli zaczyna wierzyć w szczęście, powoli odzyskuje wiarę w życie, zaczyna spokojniej oddychać. To historia, która od samego początku nas wciąga.

Czasami los się tak ułoży, że wydaje się nam, że to już koniec, a ten koniec okazuje się później początkiem, tylko że całkiem czegoś innego.

Anna Ficner-Ogonowska pokazuje nam świat, który codziennie doświadczamy. Pokazuje nam ból, cierpienie, ale też radość z drobnych rzeczy, śmiech a co najważniejsze pokazuje, że nie powinniśmy tracić nadziei na to, iż w naszym życiu znowu pojawi się słońce. Wykreowani przez nią bohaterowie są barwni i wyraziści dzięki czemu szybko zyskali moją sympatię. Współczujemy Hani, ale też od samego początku mocno jej kibicujemy, bawi nas Dominika, której pomysły często nas zaskakują, delikatnie współczujemy Przemkowi, który wydaje się być zdominowany przez Dominikę, podziwiamy Mikołaja za upór a do pani Irenki pragniemy wyjechać, gdy w naszym życiu dzieje się źle i wtulić się w nią, poczuć ciepło jej serca.

W powieści nie brakuje miejsca zarówno na uśmiech, jak i łzy. Wszystko jest świetnie zbilansowane, dzięki czemu istotnie przeżywamy całą historię. Autorka potrafi idealnie grać na zmysłach czytelnika, sprawie, że czujemy ciepło dotyku, unoszące się zapachy w kuchni Pani Irenki, słyszymy zadziorny śmiech Dominiki. O talencie autorki świadczy również fakt, iż zawarła opowieść o miłości na prawie 2000 stronach nie nudząc czytelnika, z żalem patrzyłam jak ubywają kolejne kartki, ale też z wielkim zaciekawieniem jak skończą się losy głównych bohaterów zastanawiając się czy tym razem los będzie dla nich łaskawy. I chociaż miejscami fabuła wydaje się zbyt wyidealizowana a bohaterowie zbyt  doskonali w zupełności nam to nie przeszkadza. Powieść zdobyła moje serce. Zapewne nie tylko moje.