Kwiecień plecień, jak to mówią. U mnie także przyniósł ten miesiąc zarówno dobre, jak i złe momenty. O dobrych będę pamiętać, o tych gorszych staram się zapomnieć. Piszę też nieco o planach majówkowych i o tym co aktualnie czytam. 

Ideą wpisów Tu i teraz jest łapanie chwil. Ostatnio tak się u mnie składa, że wpis ten pojawia się końcem miesiąca i stanowi niejako jego podsumowanie. Może maj okaże się łaskawszy i wpis pojawi się w innym terminie? Kto wie. Przekonamy się niebawem. Tymczasem przeczytajcie co działo się u mnie w kwietniu.

#wybiegałam 120 kilometrów. Dla mnie to zupełny rekord patrząc na ilość obowiązków i to jak starałam się upychać bieganie w plany na każdy tydzień. W maju pierwszy start na 10km i mam nadzieję, że wszystko się uda. Bieganie znowu sprawia mi wielką frajdę i nie chcę z niego rezygnować. Pewnie wtedy miałabym więcej czasu dla strony, ale trzymam się myśli, że nie samymi książkami i blogowaniem człowiek żyje. Faktycznie pisanie o książkach, zdjęcia i cała otoczka blogowa zajmuje sporo czasu, ale lubię to i nie uważam tego za stracony czas. Dodatkowo udało mi się wybiegać najdłuższą trasę i to w górach. Oby w maju bieganie szło równie dobrze.

#staram się nauczyć nie reagować zbyt emocjonalnie na zachowania niektórych ludzi. Naprawdę się staram i chociaż widzę poprawę w tej kwestii są sytuacje, które zupełnie odbierają mi chęci do dalszej pracy i wysysają dobre emocje. Ostatnio miałam kilka gorszych dni, emocje opadły po pewnym czasie i znowu mogę powiedzieć, że były niepotrzebne, że wszystko mogło odbyć się inaczej. Niemniej podobno uczymy się na błędach. Cóż, w tej kwestii też staram się, aby tak było.

#czekam na majówkę. Zapowiada się intensywny czas i to nie tylko te kilka dni, ale praktycznie cały maj. Trzy dni w Tatrach, potem od razu do Gdańska. Zdecydowałam się też wybrać na Warszawskie Targi Książki, co prawda tylko jeden dzień, ale zawsze to okazja żeby spotkać się z innymi blogerami, pracownikami wydawnictw i czytelnikami. Po prostu ludźmi, których łączą książki. Końcem maja z kolei wybieram się na Podlasie. Obawiam się, że maj, mimo swoich 31 dni minie mi zdecydowanie za szybko. Mam tylko nadzieję, że uda mi się w tym czasie nieco poczytać.

#czytam standardowo kilka książek. Golden Hill od Wydawnictwa Poznańskiego, w której przenosimy się do XVIII wieku, świetny klimat ówczesnych czasów. Oprócz tego kolejną książkę Jojo Moyes dotyczącą historii Lou, Smocze kły od Domu Wydawniczego Rebis, czy Żmijowisko Wojciecha Chmielarza. Duży rozrzut gatunkowy, ale u mnie to normalne. Oprócz tego mam 4 książki przedpremierowo, ale na razie nie mogę powiedzieć co to 😉

#spróbowałam ścianki wspinaczkowej i przepadłam! Świetna sprawa!

#słucham nowego singla Nosowskiej i chociaż wolę ją w starym wydaniu, to w kwietniu wielokrotnie miałam ochotę powiedzieć ja pas!

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here