Kolejny miesiąc za nami. Wrzesień był miesiącem, który przyniósł wiele fajnych chwil i powodów do uśmiechu. Zobaczcie co się działo.

#jestem z siebie dumna. Udało się złamać godzinę w 56. Biegu Westerplatte. Dla mnie to ogromny sukces, który przypieczętował 4 miesiące biegania, ćwiczeń i kilku wyrzeczeń. Bieganie daje mi dużo siły, uczy pokory i cierpliwości, a przede wszystkim pokazuje, że stać mnie na rzeczy, o których kiedyś nawet nie myślałam. Sam bieg dobrze zorganizowany, super atmosfera i fajny klimat. Wracam tam w przyszłym roku!

#planuję już kolejne starty. Na pewno chcę wrócić na bielski Bieg Fiata i właśnie Bieg Westerplatte. Po głowie chodzi mi udział w Wings for Life World Run oraz jakiś półmaraton. Na razie jest odległość, która nieco mnie przeraża, ale chciałbym się sprawdzić i poczuć jeszcze inne emocje. Zobaczymy co przyniesie kolejny rok. Na pewno zmianę kategorii wiekowej z K20 na K30! 😉

#cieszę się, że mam możliwość spędzenia kilku dni nad morzem właściwie kiedy zechcę. Ta przyjaźń, która nam się przytrafiła jest naprawdę czymś wyjątkowym. Czasem się nie lubimy, czasem się kłócimy, ale to jedne z kilku osób, które wiedzą o mnie chyba wszystko i nadal lubią! 😉 Poza biegiem udało się nam wyskoczyć do escape roomu i jeśli jeszcze nie próbowaliście to polecam Wam taki sposób na wspólne spędzenie czasu. Mnóstwo śmiechu i fajna zabawa.

#czytam standardowo kilka książek równocześnie. Jest wśród niech książka, która zupełnie mnie oczarowała i porwała i którą sobie dawkuję. Mowa tutaj o książce Afonso Cruza Dokąd odchodzą parasolki. Drugą taką książką jest Nocny pociąg do Lizbony Pascala Marciera. Obie z nich są pięknie napisane i trafiają mocno w człowieka. Z innych pozycji znalazł się Chrobot Tomasza Michniewicza, czy K2 ostatni atak lodowych wojowników Piotra Trybalskiego. Każda z tych pozycji na ten moment jest bardzo dobra i wartościowa.

#lubię jesień. To chyba moja ulubiona pora roku. Za kolory, ciepłe swetry i długie wieczory pod kocem. To nic, że rano jest zimno i ubieram rękawiczki. To nic, że czasami pada. Cześć jesień, naprawdę Cię lubię.

#cieszę się ze zbliżających kilku dni w Neapolu. Pewnie to szalone, ale jak ktoś mi kiedyś powiedział, kiedy będziesz robić szalone rzeczy jak nie teraz? No właśnie. Dlatego 10 października spakuję walizkę, pojadę pociągiem do Gdańska i stamtąd polecimy do Neapolu. Będzie pięknie. Najważniejsze, że z nimi.

#robię szalone rzeczy. Wczoraj wstałam wcześnie rano, wsiadłam w pociąg i pojechałam do Warszawy, by razem z Magdaleną Witkiewicz świętować jej 10-lecie pracy pisarskiej. Wróciłam o 23, ale to był piękny czas. To nic, że kilka dni wcześniej brałam udział w spotkaniu autorskim Magdy w Gdańsku. Jej spotkania są bardzo ciepłe, takie domowe, z fajną atmosferą i dobrą energią. Później udało się wyskoczyć za obiad z Kasią i jak zwykle przegadać mnóstwo czasu. Lubię internet za to, że daje możliwość poznawania tylu fajnych osób. W drodze przeczytałam już Milaczka, a dzisiaj zaczęłam Panny roztropne. Dostałam też jedną z fajniejszych dedykacji od Magdy i zapewne za kilka lat tylko ja będę wiedziała o co w niej chodzi 😉

#słucham od kliku dni dwóch utworów. Jednym z nich jest kawałek Michaela Buble zwiastujący jego nową płytę, a drugi to wspólny numer Lady Gagi i Bradleya Coopera zapowiadający film AStar Is Born. Posłuchajcie sami, są cudne.

A jak Wasz wrzesień? Co czytaliście, oglądaliście, słuchaliście, robiliście? 😉