O wielkości Zbigniewa Wodeckiego jako artysty raczej nikogo nie trzeba przekonywać. To jeden z najbardziej popularnych i uzdolnionych artystów minionego wieku. Informacja o jego nagłej śmierci przepełniła smutkiem wiele osób, zarówno tych ze starszego pokolenia, jak i młodszych. Co tylko udowadnia, że Wodecki potrafił łączyć pokolenia i nie tylko za sprawą znanej Pszczółki Mai.

Przekleństwo Pszczółki Mai i Chałup, dwóch popularnych utworów, długo ciągnęło się za Wodeckim. Niejednokrotnie powtarzał, że ilekroć stara się nagrać i spiewac coś wartościowego i ambitnego zawsze na koncertach wszyscy czekają na te dwa utwory. I pewnie coś w tym jest, że sztandarowe utwory muszą być wykonane, chociaż jak pokazuje życie, artyści często ich nie grają. Chociażby tak jak ostatnio siostry Przybysz, które mimo oczekiwać fanów nie zaśpiewały Sutry na swoim gdańskim koncercie. Wodecki jednak ulegał i grał. Jak pokazuje jego biografia to jeden z najbardziej zapracowanych artystów, który nawet z własnego ślubu pojechał na koncert, i który potrafił ich grać nawet kilka dziennie.

Tak mi wyszło, wspólna książka opowiadająca o Wodeckim autorstwa Kamila Bałuka i Wacława Krupińskiego to piękne świadectwo o pięknym i wartościowym człowieku. Biografia został podzielona na dwie części. Pierwsza z nich to stworzony przez Bałuka portret artysty pokazany przez pryzmat jego współpracy z artystami z Mitch&Mitch. To właśnie ta współpraca sprawiła, że Wodecki ponownie zaistniał i odżył. A drugie życie dostała jego pierwsza płyta dotąd zapomniana. To właśnie po tym, jak Wodecki zgodził się podjąć wyzwanie odświeżenia swoich nagrań z młodymi artystami został doceniony i nagradzany. Chociaż sam wielokrotnie przyznawał nagrody nie miały dla niego znaczenia, tak jego współpracownicy mówili, że wyraźnie czuł się pomijany i niedoceniany. Kamil Bałuk rozmawiał z mnóstwem osób czy to z artystami, czy ludźmi z otoczenia artysty. Tym samym odtworzył jego życie, jednak w swojej opowieści za punkt centralny obrał właśnie wspólną pracę z Mitch&Mitch, która nie tylko pozwoliła Wodeckiemu artystycznie odżyć, ale także pokazała, że muzyka może być zabawą i dzięki temu otwarł się na publiczność.

Druga część to wywiad rzeka, na który składają się rozmowy Wacława Krupińskiego przeprowadzone z Wodeckim w latach tutaj To rozmowy oscylujące wokół wszystkich tematów. Od wspomnień z młodości, przez okres dorastania aż po etap, w którym Wodecki był jurorem Tańca z gwiazdami. Wywiad ten to tak naprawdę świadectwo rozmowy dwójki bliskich sobie osób. Nie brakuje w niej dystansu, żartów i swobodnej atmosfery. Całość rozmów odnosi się także do tworzenia show a także do bycia artystą w kontekście biznesu. Znajdziemy tam również dosyć gorzką ocenę rynku muzycznego.

Tak mi wyszło to opowieść o wielkim człowieku, który całe życie ciężko pracował, aby zaistnieć w świcie muzyki. Wodecki w opowieści Bałuka i W jaki się jako dobry, ciepły i skromny facet, jednak świadomy swojej wartości. To biografia, po którą powinni sięgnąć nie tylko fani artyści, ale wszyscy, którzy lubią poznawać inspirujące osoby. Całość dopełnia piękne wydanie. Biografię można kupić w miękkiej lub twardej oprawie. Poza treścią, którą dosłownie się pochłania, znajdziemy w niej także mnóstwo zdjęć z różnego okresu życia Wodeckiego. Są to zdjęcia zarówno dotyczące jego życia prywatnego, jak artystycznego. Tak mi wyszło potrafi wzruszyć, jak i rozbawić. Wodecki był świetnym rozmówcą, który miał dystans do siebie, dzięki czemu czuć, że podczas tych rozmów panowała swobodna atmosfera.