Ależ to była wspaniała powieść!
O To o czym nie mówimy opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Wielka Litera.
Artie Dam skrywa pewien sekret. Na co dzień uczy historii w liceum i jest uwielbiany przez uczniów. Pomaga im zmierzyć się z trudami dorastania i dla każdego ma dobre słowo. Życie dzieli z żoną, w weekendy żegluje po zatoce Massachusetts. Emanuje ciepłem i pogodą ducha, w rzeczywistości jednak zmaga się z narastającym poczuciem osamotnienia, którego nie potrafi zrozumieć. Dlatego planuje coś, co ma na zawsze odmienić jego świat.
Przenikliwa, ale też pełna czułości i humoru opowieść o miłości, stracie, relacjach z drugim człowiekiem i przede wszystkim o cichych tragediach, które nosi w sobie każdy z nas. A także o poczuciu wolności, które pojawia się, gdy zrzucimy z siebie brzemię sekretów.

Mam wrażenie, że żyję pod czytelniczym kamieniem. Nie wiem jak to się stało, że do tej pory nie czytałam ani jednej książki Autorki, mimo że na regale mam kilka jej tytułów. Najwidoczniej jestem lepsza w kupowaniu książek niż w ich czytaniu 😉 Tak więc To o czym nie mówimy jest pierwszą powieścią, którą przeczytałam i zapewne od razu trafi do TOP najlepszych książek przeczytanych w tym roku. Nie wiem jak Strout to robi, ale ze zwykłego i prozaicznego życia potrafi napisać powieść pełną napięć, niedomówień i pytań, przed którymi staje czytelnik. To powieść składająca się ze słów, emocji i gestów i tego, co niezapowiedziane. To opowieść, w której nie brakuje wątków filozoficznych i psychologicznych, ale nie są one przytłaczające dla czytelnika. Nasz główny bohater jest na wskroś zwyczajnym facetem, mimo że ma pewien dar. To o czym nie mówimy to także historie o sekretach i tajemnicach, które ma każdy z nas. Opowieść o zakładaniu masek i robieniu dobrej miny do złej gry, zwłaszcza w towarzystwie. Arti jest cenionym nauczycielem, ojcem i mężem, ale jest też człowiekiem, którego dręczą własne demony. I większość swojego życia poświęca na to, by znaleźć odpowiedź na pytania, czy wolna wola naprawdę istnieje. Poszukując odpowiedzi na to pytanie odnajduje siebie i zupełnie inaczej zaczyna postrzegać różne rzeczy. Jestem przekonana, że nie będziecie potrafić oderwać się od lektury. Ja musiałam się powstrzymywać, aby nie zarwać dla niej nocy i nie przeczytać jej w ciągu jednego dnia. Warto nadmienić, że jest to też książka, która gdzieś między wierszami opowiada o polityce i wyborach dokonywanych przez społeczeństwo. Autorka doskonale łączy prozą życia z głębokimi refleksjami i pokazuje, że czasami szczęście tkwi w szczegółach i tylko od nas zależy, czy będziemy chcieli je dostrzec. Świetna! Przeczytajcie!


