Hormonia już na samym początku zachwyca okładką a powiem wam, że i treść jest świetna. Początkowo miałam obawy czy poruszana tematyka mi się spodoba, gdyż jakby nie patrzeć to tematy dosyć odległe dla mnie. Już po kilku pierwszych rozdziałach wiedziałam, że Natasza Socha potraktowała ten temat z przymrużeniem oka.

Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bilet, nie dbać o bagaż można nucić czytając Hormonię. Z tą różnicą, że główna bohaterka, niejaka Kalina, która ma 45 lat decyduje się na spotkanie z tajemniczym nieznajomym, który zamieszcza dosyć specyficzne ogłoszenie. Co więcej zawsze rozważna i poukładana Kalina decyduje się na wyjazd z nieznajomym, podczas którego odkrywa wiele prawd o życiu, decyduje się spełniać marzenia ze swojej listy a co najważniejsze robi to na złość matce. Natasza Socha lubi w sowich książkach wprowadzać nadopiekuńcze matki. Tak było w Maminsynku, tak też jest w Hormoni. Kalina mimo tego że ma prawie 50 lat, niemal dorosłą córkę nadal posłusznie słucha matki i daje jej rządzić swoim życiem nie potrafiąc skutecznie odciąć pępowiny. Co więcej Kalina panicznie boi się dorosnąć a słowo menopauza wywołuje u niej dreszcze.

Natasza Socha w swojej najnowszej książce postanowiła rozprawić się z lękami jakie towarzyszą wielu kobietom praktycznie od pojawienia się pierwszej zmarszczki. Jak będzie wyglądało moje ciało? Poradzę sobie ze zmianami nastrojów? Jak przetrwam okres menopauzy? Początkowo obawiałam się, że poruszana tematyka, która póki co w sposób bezpośredni mnie nie dotyczy, nie przypadnie mi do gustu. Nic bardziej mylnego. Hormonia to lektura, którą docenią zarówno starsze kobiety, które z problemem przekwitania spotykają się na co dzień, jak i młodsze, które być może dzięki tej historii zrozumieją, że proces starzenia się jest rzeczą naturalną i nie należy zbyt przesadnie do niego podchodzić.

Konkluzja jest jedna: to nie starość jest przekleństwem, przekleństwem jest młodość, przerażona faktem, że też się w końcu pomarszczy.

I tak właśnie Natasza Socha w zabawny, acz miejscami słodko-gorzki sposób rozprawia się z dojrzewaniem, a nawet „przejrzewaniem” kobiet. To historia o kobietach i dla kobiet. Socha bawi nas, ale też przestrzega, by nie traktować życia zbyt serio. Polubiłam Kosmę i Kalinę oraz szalone kobiety, jakie napotkali na swojej drodze. Jestem ciekawa ich dalszych losów. Hormonia zapoczątkowała cykl Matki, czyli córki i już jesienią ukaże się Dziecko last minute i wierzcie mi zapewne będzie się działo!

Zabawna i mądra historia o nieustannym dojrzewaniu, o skomplikowanych relacjach córek z matkami oraz o tym, że nie warto spełniać oczekiwań innych . O szalejących hormonach i poszukiwania harmonii w tej hormonii!

To, czego nam wszystkim brakuje, to hormonia (…) Zgoda na to, że czas płynie, że zmarszczki mają prawo wygnieść nam twarz, że czasem masz ochotę wykąpać się nago w jeziorze, a innym razem się zabić. Moim zdaniem dotyczy to również mężczyzn.

hormonia