Pamiętam, że będąc dzieckiem oglądałam Kubusia Puchatka. Niestety nie umiem sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek czytałam. Teraz dzięki  Wydawnictwu Znak przeczytałam Nowe przygody Kubusia Puchatka i znów poczułam się jak dziecko. Dobrze było wrócić do Stumilowego Lasu i ponownie spotkać się z jego mieszkańcami.

Oficjalna kontynuacja klasycznych opowiadań A.A. Milne’a została stworzona przez uznanych pisarzy dziecięcych, a mianowicie swoje opowieści napisali Paul Bright, Brian Sibley, Jeanne Willis i Kate Saunders. Zostały one wzbogacone ilustracjami wykonanymi przez Marka Burgesa. Pomysł na Nowe przygody Kubusia Puchatka opiera się na czterech porach roku. Każdy z autorów napisał opowiadanie przypadające na daną porę roku. Tym samym odwiedzamy Stumilowy Las obserwując jego przeobrażenia pod wpływem zmian pór roku.

Oczywiście nie brakuje starych, dobrych znajomych. Pojawia się Kłapouchy, Tygrysek, Królik, Kangurzyca z Maleństwem, Sowa i Krzysiu, ale też nowy bohater jak Pingwinek, którego poznajemy w jednym z opowiadań. Autorzy w swoich opowieściach przemycają wiele mądrych rzeczy, tak, aby nauczyć najmłodszych czytelników empatii, miłości, pokazać czym jest przyjaźń i dbanie o innych. Nie brakuje humoru i zabawnych wydarzeń z udziałem bohaterów.

Nie będę ukrywać, że mam już swoje lata, ale powiem Wam, że świetnie było przypomnieć sobie czasy, w których niecierpliwie czekało się na wieczorynkę i Kubusia Puchatka. To zawsze będzie bajka, do której z chęcią wracam. Tym bardziej się cieszę na to, że zostały wydane Nowe przygody Kubusia Puchatka. Całość została dopełniona ilustracjami, które urozmaicą lekturę Wam i Waszych dzieciom. Jeśli szukacie prezentu na Mikołaja lub pod choinkę to myślę, że to będzie dobry wybór.

Seria z Mikołajkiem była mi znana tylko ze słyszenia, dlatego z chęcią po nią sięgnęłam, aby przekonać się na własnej skórze z czym to się je. I powiem Wam, że ten mały urwis skradł mi serce. Jego wybryki często wywołują uśmiech i sprawiają, że człowiek się uśmiecha. Wydawnictwo Znak postawiło na nową szatę graficzną, tym samym dostaliśmy piękne wydania w twardych oprawach Nowych przygód Mikołajka w dwóch częściach (druga nosi podtytuł Kolejna porcja) oraz Nieznanych przygód Mikołajka. Podobnie jak Nowe przygody Kubusia Puchatka również seria o Mikołajku zawiera piękne ilustracje. W tych historiach, których bohaterami są kilkuletni chłopcy nie brakuje łobuzerskich wybryków, zabawnych sytuacji i dziecięcego spojrzenia na świat, bardzo prostego i czasem nieco naiwnego. Zapewne ja, jako dorosła kobieta, odbieram je nieco inaczej niż dzieci. Patrzę bardziej całościowo na to o czym opowiadają te historie i czy są dobre dla młodszych czytelników. Ale! Dobrze wiem, że dzieci tak na to nie patrzą, dla nich liczy się, że Mikołajek wraz z kolegami zrobili kolejnego psikusa. A rola rodzica polega na tym, aby odpowiednio odnieść się do tych przygód. Wiem, że w mojej rodzinie Mikołajek cieszy się zainteresowaniem i jest lubiany. A nowe wydanie jest naprawdę solidne i ładne.