Ostatnio wspominałam Wam, że lubię sięgać po debiuty, a dzisiaj opowiem Wam o kolejnym.
O Wszystko, czego dziś chcę opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Filia.
Sardynia. Nowy początek. Miłość, która leczy rany.
Zofia – kobieta po przejściach – staje wobec najtrudniejszych prób: żałoby, choroby i utraty pracy. Kiedy wydaje się, że los odebrał jej już wszystko, niespodziewany telefon otwiera drzwi do nowego świata – życia na Sardynii. Czy to właśnie tam Zofia odnajdzie przestrzeń, by odzyskać siebie i na nowo nadać sens swojej codzienności? W blasku śródziemnomorskiego słońca rodzi się pomysł założenia fundacji wspierającej kobiety. Zofia uczy się, że siła tkwi w solidarności, a nadzieja w odwadze, by marzyć mimo przeciwności. Los nie przestaje wystawiać Zofii na próbę, ale tym razem nie jest już sama. W jej życiu pojawia się Maciej, a wraz z nim pytanie: czy miłość może być najpotężniejszym sprzymierzeńcem w walce o życie?

Jak wiecie bardzo lubię sięgać po debiuty literackie i odkrywać nowe nazwiska. I tak po Ulicach, które pamiętały wojnę sięgnęłam po książkę Wszystko, czego dziś chcę Moniki Leśniewskiej i przepadłam. To powieść totalnie w moim klimacie. Oczywiście już na początku w mojej głowie ułożył się gotowy scenariusz na to, co się wydarzy, ale Autorce udało się skutecznie mnie zaskoczyć. Niemniej wydarzenia i tak potoczyły się po mojej myśli, ale nie mogę Wam za wiele zdradzić. I to zakończenie! Potrzebuję drugiego tomu na już! Wszystko, czego dziś chcę to opowieść, w której wiele czytelniczek się odnajdzie. Historia o stracie, żałobie, próbach układania sobie życia i o tym, że życie bywa niesprawiedliwe i nieprzewidywalne. To też opowieść o nowych początkach, dawaniu nadziei i o tym, że warto otaczać się ludźmi, którzy nas wspierają i dobrze nam życzą. Monika Leśniewska napisała przejmującą, pełną emocji powieść, która pokazuje, że czasami trudno się podnieść, ale warto próbować mimo wszystko. Wyczekuję już kontynuacji, a Was zachęcam do lektury.


